Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Prolog- część druga

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Prolog- część druga

Koniec Prologu, następnym razem zacznie się właściwa akcja:) Pojawi się też Smok. Wpisujcie się do Księgi Gości, to nie boli...




  Galex ocknął się. Był na skraju lasu. Przez chwilę nie mógł sobie przypomnieć co się stało. Gdyby nie trzymał w ręce pergaminu pomyślałby, że to wszystko mu się śniło. Odgarnął z czoła grzywkę i powoli się podniósł. W głowie huczało, a oczy nie widziały zbyt wyraźnie. Podobnie jak torba ubranie chłopca już dawno zapomniało jaki miało kolor. Jeszcze nie całkiem doszedł do siebie, kiedy usłyszał znajomy głos.
  -Galex, gdzie się podziewaleś?!- chłopak odruchowo schował list do kieszeni. Dopiero po chwili rozpoznał Bagrę, syna Mara i swojego przyjaciela. Był lepiej ubrany, ale nigdy się nie wywyższał. Był słusznej postury i miał piwne oczy.Ojciec kazał mu krótko strzyc jego blond czuprynę.
  -Co się stało? Ojciec kazał wszystkim przerwać pracę i szukać ciebie. Chyba nie włóczyłeś się znowu po lesie? Wiesz, że jest niebezpieczny...- w jego głosie słychać było troskę. Pomógł Galexowi utrzymać się na nogach i razem poszli w kierunku pól uprawnych.
***

  -Galex!!!
  -Już idę proszę pana!!- chłopak przerwał oranie swojej części pola i podbiegł do furtki, gdzie stał Mar. Pole było duże, a jeszcze wiele takich należało do Mara. Był to niski, krępy mężczyzna, dość sprawny jak na swój wiek. Opaloną twarz otaczały siwe włosy i jasnobrązowa broda. Mar posiadał płaski nos i małe, świdrujące oczy. W swoich pracownikach wzbudzał szacunek, ale czasem także strach. Obok stał Bagra.
  -Pora na kolację, zwołaj wszystkich. Potem będę chciał z tobą porozmawiać, chłopcze.- powiedział Mar, po czym obaj odeszli do niezbyt strojnej, ale dużej chaty. Galex popędził wzdłuż zagonów zwołując pracowników. Pod chatą Mara zaczęł tworzyć się kolejka, gdzie gospodyni z wielkiego gara nalewała wszystkim zupy. Prócz skromnej zapłaty każdemu raz dziennie przysługiwała przerwa na ciepły posiłek. Galex wszystkie pieniądze oddawał rodzicom. Ich podstawowym źródłem utrzymania było to co zarobił ojciec w kopalni i Galex za pracę na polu.
  Chłopiec zastanawiał się podczas jedzenia, czego Mar od niego chce. W sumie znał odpowiedź. Bagra na pewno powiedział mu o wszystkim. Zupa nie była szczególnie smaczna, ale za to sycąca.
  Obszerny pokój Mara był wygodnie urządzony. Właściciel nie afiszował się ze swoim bogactwem. Wykupywał coraz więcej ziemi, żeby móc potem podzielić ją pomiędzy pięciu synów. Często też pomagał biednym, za co Galex go podziwiał.
  Mar siedział rozparty w fotelu z nieobecnym wzrokiem. Galex stał w drzwiach i czekał. Jego uwagę przykuł stary gobelin przedstawiający pasmo wielkich gór. Wiele szczytów ukrytych było w chmurach.
  -Słyszałaem chłopcze o twoich wycieczkach. Twierdzisz, że nic nie pamiętasz z tej ostatniej?
  -Tak. Przykro mi.-Galex zdziwił się jak łatwo jest mu kłamać. Pamiętał doskonale.
  -Niepotrzebnie- Mar machnął na to ręką.- Nie o to chodzi.
  -Slucham...
  - Oczywiście nie chcę się wtrącać w wasze życie, ale twoje wycieczki do Darmu od początku mi się nie podobały. Kiedyś, w czasach, które pamięta tylko ten gobelin, działy się tam straszne rzeczy... zaginęła tam nawet cała gwardia. Bez śladu. Każdy kto mieszka w okolicy dwa razy się zastanowi zanim tam wejdzie. Chciałbym by dotyczyło to również ciebie- ton Mara nie znosił sprzeciwu.
  -Tak szefie... ale...
  -Nie, ujmę to inaczej. Nikomu bez mojej zgody nie wolno wchodzić do Darmu!!
  Galex wystraszył się. Nie krzyku Mara, ale niewypowiedzianego lęku w jego małych oczach. Nigdy nie widział Mara w takim stanie. On nie należał do tych, którzy się boją. Co w tym lesie jest tak przerażającego?
  Szef chyba zauważył jego reakcję, bo natychmiast przybrał obojętny wyraz twarzy. Opadł na fotel i westchnął.
  -Zrozum, jestem za was odpowiedzialny. Twoje zniknięcie dowodzi tylko, że Darm nadal jest niebezpieczny. Wracaj do pracy. Zaraz ogłoszę wszystkim, co postanowiłem.
  -Jak pan sobie życzy.
  Galex wyszedł mocno zaniepokojony. Nawet nie usłyszał oburzonego krzyku gospodyni, na którą omal nie wpadł. Do końca dnia był posępny i milczący. Bagra chciał go wciągnąć w rozmowę, ale zrezygnował po kilku próbach. Obwieszczenie Mara dla większości pracowników było obojętne. Kiedy nikt nie patrzył, Galex ukradkiem przyglądał się listowi. Miał go przechować i nie mówić o nim nikomu. Ale dlaczego?


DerraS 7/01/2008 18:40:19 [Powrót] Komentuj