Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 2 cz 1

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 2 cz 1

Czemu nikt tu nie zagląda? Nie szkodzi, i tak będę pisała. Wyjeżdżam na prawie dwa tygonie, więc to jest ostatnia część w styczniu :(. Może następna będzie podwójna...






  Cellar była największą rzeką przepływającą przez Góry Lodowe, bo była jednocześnie jedyną, która płynęła. Tylko w tym miejscu Ingvi mógł łowić ryby będących na szczęście w ogromnych ilościach. Smok był już po śniadaniu i teraz siedział na pobliskim szczycie.
  Ragasch!! Gdzie jesteś?!
  -Czemu mnie wzywasz, Wielki Smoku? Nie należysz do mojej dziedziny. Tylko Gassi mogą mnie prosić o przysługę.- obok Ingviego zmaterializował się wielki, biały wilk.
  -Wiem. Mam polecenie od Callas, Strażniku.
  -Trzeba tak było od razu, słucham. O którą z sióstr ci chodzi?
  -Oczywiście, że od Callas* Maven. Jej czcigodna siostra nie przebywa we Świątyni. Słyszałeś, że kula Callas Miril pulsuje?
  -Zwykle nie interesują mnie takie sprawy, ale Gardello coś wspominał dziś rano.
  -Leciałem na południe, aż odebrałem jej sygnał. Wzywała pomocy. Jest gdzieś na Lodowych Polach, ale się nie porusza.
  -Lodowe Pola...- powtórzył wilk.- Lodowe Pola... jak ja dawno nie pojawiałem się na południu! Czy chodzi ci o pierwszą linię obrony, jaka została stworzona po Kvan Rdetab*?
  -Tak. Nie mam pojęcia co Callas tam robi.
  -Wiecie już gdzie ona jest. Na czym więc polega moje zadanie, Wielki Smoku?
  -Masz sprawdzić czy z Callas Miril wszystko w porządku i w razie potrzeby pomóc jej. Callas Maven twierdzi, że ty najszybciej znajdziesz się przy niej.
  -W mgnieniu oka, jeśli przebywa na Lodowych Polach. Dobrze, przyjmuję to zadanie. Bywaj zdrów, Wielki Smoku!- wilk zniknął tak samo jak się pojawił.
  Bywaj zdrów, świetny dowcip- pomyślał Ingvi i znów kichnął. Będę zdrów dopiero, kiedy opuszczę te góry.
  Silny i porywisty wiatr uniemożliwiał lot. Ingvi dzięki swoim potężnym pazurom bez trudu zszedł ze szczytu i znalazł się na wielkim lodowcu, który brał początek w pobliżu Świątyni Lodu i wrzynał się pomiędzy góry, aż na ich skraj. Zrobiło się jeszcze zimniej. Ingvi ze wszystkich sił czterech łap starał się utrzymać równowagę. Szedł powoli i ostrożnie podnosząc na raz tylko jedną nogę. Nawet skrajne warunki Gór Lodowych nie mogły zniszczyć jego wewnętrznego ciepła. W przciwnym razie pewnie już dawno by zginął.
  Był jeszcze jednen powód, przez który nie przepadał za tym miejscem. Maven prawie nie miała dla niego czasu. Wciąż miała audiencje i narady, albo była w komnatach Mistrza. Podczas wypraw rozmawiali ze sobą o wiele więcej. Smuciło go to, a nawet irytowało.No i Maven przez jakiś czas nie będzie mogła pomagać mu w poszukiwaniach. Ale Ingvi przyjmował wszystkie przeciwności z niezmąconym spokojem.
  Narada w sprawie Ofiary powinna już niedługo się skończyć. Smok był już prawie u kresu drogi, kiedy zobaczył kolorowy, lecący szybko punkt przed sobą. Mały ptaszek z trudem przedzierał się przez wichurę. Iuinur bez wątpienia zmierzał do Świątyni Lodu. Machał skrzydłami tak szybko, że tworzyły wokół niego niebieskozieloną mgiełkę. W dziobie trzymał złożony pergamin, prawie tak duży jak on sam.
***

  Ależ to było nużące! Maven ze wszystkich sił starała się nie zasnąć. Nie mogła już dłużej słuchać kłótni kapłanów, z ktorych nie wynikało nic nowego. Sądząc po promieniach słońca, wpadających przez wysokie okna Sali Tronowej i prześwitających częściowo przez ściany, zbliżało się południe. Kapłani, elita w każdej Świątyni, siedzieli pojedyńczo u wylotu każdej z czternastu naw. Mimo, że dzieliły ich spore odległości, akustyka lodowego pomieszczenia sprawiała, że Maven doskonale wszystko słyszała, jakby byli tuż obok.
  -Muol danissi hale lassikal!- grzmiał ochrypły głos jednego z nich.
  -Ale! Muol etan!- odpowiedziała sopranem najmłodsza kapłanka.
  -Ijetu So-Gassiur aem vella aglaniev*- mruknął jej rozmówca, co wywołało oburzoną reakcję reszty zgromadzonych.
  Maven już dawno tego nie słuchała. Patrzyła w okno i rozmyślała o tym, co może teraz robić Miril i czy jest bezpieczna. Ragasch zawsze dobrze wykonywał polecenia. Ingvi już chyba wraca.
  Góry pokryte wiecznym śniegiem i lodowiec rozpychający się między nimy były dla niej czymś oczywistym. Po wielu podróżach odkryła, że miejsce to jest jedyne w swoim rodzaju, jak wszystko na Derrer Saglachodz*. Wszystko było tu piękniejsze i wspanialsze niż na odległych kontynentach zamieszkanych przez ludzi. Pewnie przez bliskość Źródeł. Każdy element Wyspy był w idealnej harmonii z innymi i spełniał jakąś rolę. Reszta
Jaderu była tylko jej namiastką.
  Nagle przez jedno z okien wleciał Iuinur. Wśród szarości i bieli Świątyni Lodu jego kolory wydawał się jeszcze jaskrawszy. Miał czerwoną głowę z fioletowym czubem, pomarańczową pierś, żółte podbrzusze, grzbiet i pokrywy skrzydeł niebieskie, a lotki i sterówki połyskiwały ciemną zielenią. Ptaszek w dwie sekunty przeleciał przez całą Salę, zatoczył koło nad Maven i upuścił list na jej kolana. Kapłani na chwilę przestali się kłócić.
  -Narada niedługo się skończy, więc możesz odejść i przeczytać wiadomość. Domyślam się czego dotyczy.- powiedział Mistrz
  -Dziękuję- odparła Maven. W głębi serca cieszyła się, że może opuścić Salę Tronową. Starając się nie iść zbyt szybko wyszła bocznymi drzwiami i wróciła do swej komnaty. Po drodze z niewielkiej szafki wzięła trochę ziarna. Iuinur przez cały czas furkotał jej nad głową. Domagał się zapłaty za doręczenie przesyłki.
  Kiedy Maven rozsypała ziarno na podłodze, ptak natychmiast zabrał się do jedzenia. Dziewczyna delikatnie pogłaskała go po
główce. Przyjżała się pergaminowi. Był starannie złożony i zamknięty czerwoną pieczęcią. Ryciny na niej oznaczały Świątynię Ognia. Maven szybko złamała pieczęć i rozłożyła list. Był w całości napisany oficjalną formą Ischvillua.
  Kvan Callas Maven nut, Saglacho Rikard Ottei nuk*...






*
Ischvillua (starożytny język używany na Wyspie Świątyń)

Callas- oficjalne okeślenie, oznacza córkę Mistrza

Kvan Rdetab- Wielka Wojna

Rozmowy kapłanów nie przytoczę. Ogólnie jest to wymiana niezbyt miłych wyrażeń (jak można wywnioskować po ich reakcjach)

Derrer Saglachodz- Wyspa Świątyń

Kvan Callas Maven nut, Saglacho Rikard Ottei nuk- Do wielkiej Callas Maven od Mistrza Świątyni Ognia...

DerraS 26/01/2008 18:29:25 [Powrót] Komentuj



jak nikt nie zagląda?! Ja cały czas zaglądam tylko ostatni mi czasy nie mogłam :( Bardzo podobają mi sie twoje powieści.... Znalazłam tą stronę nie dawno i jest .. jak na mój gust.. FANTASTYCZNA! A znalazłam ja w tamtym tygodniu :) Pozdro. czekam na kolejne części :)
Weerkaa 8/02/2008 21:06:28
| brak www IP: 77.223.202.100

KONKURS Blog Roku 2007

Zagłosój na mój blog:
SMS o treści G01512
na numer 71222.

Serdecznie zapraszam do mnie
i dziękuję za ewentualnie oddany głos ;)
Maxine Cassanove 27/01/2008 18:52:20
| http://przeznaczenie-smoka.blog4u.pl IP: zalogowany

Ja tutaj zaglądam, tylko miałam zmieniany internet :)
Rozdział 4 - Gonitwa za gonitwą.
Zapraszam
Sathia 27/01/2008 17:58:30
| brak www IP: 217.98.75.58