Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 2 cz 2

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 2 cz 2

No, jakoś się udało. Miłego czytania^^. Za to, że nie było mnie tak długo kolejna część będzie najpóźniej w czwartek^^. Planuję też zamieszczać rozdziały w całości zamiast rozbijania na dwie części.






  Kłęby gęstego dymu unosiły się nad Czarnym Wulkanem. Jego nazwa pochodziła od grubej warstwy zastygniętej lawy, którą był pokryty. W środku znajdował się wielopoziomowy labirynt metalowych płyt, także czarnych, które służyły jako drogi. Na powierzchni lawy unosiły się budynki z tego samego materiału.
Wszystkie były sześcienne, poza środkowym. Był on ośmokątny, największy, przechodził przez niego olbrzymi komin, z którego wydobywał się dym.
Ukrywał on Świątynię Ognia przed resztą świata. Po metalowych drogach we wszystkich kierunkach biegli zapracowani Gassi.
  Tylko jeden chłopiec siedział spokojnie na płocie, który otaczał brzegi krateru. Miał na sobie jaskrawożółtą kamizelkę i krótkie spodenki. Jego skóra nie była tak ciemna jak u innych. Brązowe włosy układały się jak chciały. Pod grzywką miał mądre, piwne oczy. Wpatrywał się uporczywie w ledwo dostrzegalny horyzont.
  -Masz zamiar siedzieć tutaj cały dzień, Sereinie?- rozległ się niski głos. Chłopiec odwrócił się gwałtownie, ale zobaczył tylko jaskrawe szaty. Od razu rozpoznał ojca. Tylko Mistrz mógł nosić wszystkie barwy ognia. Był on słusznej postury, a jego włosy i oczy miały kolor krwi.
  -Nie mogę się za nic zabrać tato- odpowiedział.
  -Hm, nie dziwię się. Dzisiaj po raz pierwszy opuścisz naszą Świątynię na tak długo. Ale nie jest dobrze tak tracić czas.
  -Wiem. Nic na to nie poradzę, denerwuję się. Jestem w stanie tylko czekać.
  -To normalne- odparł Mistrz.- Muszę przyznać, że zdziwiła mnie nieco twoja decyzja, synu. Minęło wiele lat od kiedy ktoś z naszej Świątyni podjął taką decyzję. Stało się to jeszcze zanim się urodziłem.
  Serein milczał. Nie widział twarzy ojca ukrytej pod szalem. Nie wiedział czy się cieszy czy martwi. Może właśnie rozmyśla nad jego przyszłością?
  -Nie wiem czemu tak wybrałem- mruknął.
  -Ale ja wiem. Takie jest po prostu twoje przeznaczenie. Każdy z nas zawsze czuje do której Świątyni powinien należeć. Zwykle jest to ta, w której się urodzili. Ale... cóż, myślę, że twój wybór był nieunikniony...
  -Nie rozumiem.
  -Nie musisz. Może kiedyś ci powiem.
  Serein wiedział, że nie ma sensu drążyć dalej, chociaż ojciec zrobił się niezwykle tajemniczy. Najpierw mówi, że był zdziwiony. A potem, że jednak spodziewał się takiej decyzji ze strony syna. Coś tu się nie zgadzało. Przez chwilę patrzyli w kierunku, w którym odleciał Iuinur.
  -Dlaczego nie wysłaliśmy Smaga? Jest przecież szybszy.- zapytał Serein.
  -Ponieważ- odparł Mistrz- od Świątyni Lodu dzieli nas cała długość Wyspy. Poza tym gryfy nie przepadają za Smagiem. Ale przede wszystkim musiałby się przedrzeć przez wiatry przy Świątyni Powietrza i Góry Lodowe, a to by zgasiło jego żar. Iuinury są wytrzymalsze.
  Serein skinał głową. Spojrzał na ramię ojca, gdzie siedział Smag. Czarny jak sadza orzeł miał oczy bez źrenic i tęczówek, rozświetlone wewnętrznym żarem ptaka. Podobno narodził się ze Źródła Ognia i zimno byłoby dla niego zabójcze.
  -Tato?
  -Słucham.
  -Dlaczego Smag nie może mówić tak jak Strażnicy?
  -Ho ho, lubisz zadawać trudne pytania. Najprosciej mówiąc Strażnicy to najwyższa klasa Hiirtów*, podczas gdy Smag należy do niższej.
  -Acha...- Serein zastanawiał się ilu rzeczy jeszcze nie wie. A przecież urodził się we Świątyni.
  Przed nimi, na zboczu otwarła się szczelina. Wypłynęła z niej gęsta, żółtoczerwona lawa, z której po chwili uformował się koń. Jego kopyta roztapiały skałę w miejscu, gdzie stał. Grzywę i ogon miał z płomieni, a z nozdrzy wydobywał się dym. Został zaklęty w dawnych czasach i teraz był integralną cześcią Czarnego Wulkanu. Koń zwrócił głowę w stronę Mistrza.
  -Przepraszam, że się wtrącam. Czy mógłbym zamienić słowo z Panem?
  -Oczywiście, Irdlaug. Dlaczego wyszedłeś na powierzchnię?- odpowiedział Mistrz.
  -Myślę, że wiesz o co mi chodzi. Zadałeś nam, Strażnikom, mnóstwo pracy.
  -Nie narzekaj. To przecież wasze zadanie.
  -Tak, ale tym razem musieliśmy poczynić specjalne przygotowania do przybycia tej...
  -Callas Maven.
  -Tak,tak, wiem. Będziemy musieli wykorzystać większość mocy, żeby mogła tutaj wejść. Żeby nie zdarzyło się nic przykrego. Naprawdę, musimy przyjmować takiego gościa?
  -Chciałbym, żeby Maven została Sai Sereina. Jeszcze nie wyraziła zgody. A to oznacza, że musimy ją przyjąć, jeśli zechciała do nas przybyć.
  -Wiem, ale ta osoba w naszej Świątyni... Nasze Źródło i ich Źródło są swoimi przeciwieństwami. Naprawdę nie rozumiem dlaczego Caller* wybrał akurat Świątynię Lodu...
  -Irdlaug, nie mam ochoty wysłuchiwać twoich narzekań. To wszystko, co chciałeś powiedzieć?
  -Nie. W związku z nadzwyczajnymi okolicznościami Wielki Smok będzie musiał pozostać za płotem. To wszystko.- Koń zaczął zapadać się w skały, aż w końcu zniknął.
  -Irdlaug!! Najwyższy, dlaczego on ma taki charakter!?
  -Smok?- odezwał się Serein.
  -Tak. Jeden z nielicznych smoków na Wyspie i jedyny Starożytny. Ma jakiś układ z Maven. Prawdopodobnie Callas przyleci na nim.
  -To znaczy, że on tu będzie?
  -Nie denerwuj się, Ingvi jest bardzo spokojny. Ale pozostawienie go za płotem będzie ogromnym nietaktem. Na Derra Saglachodz od początku jej istnienia szanowano smoki.
Mógłbyś z nim zostać Sereinie? Ja tymczasem zabiorę Maven na rozmowę.
  -Chyba tak...
  Serein nie wiedział, czy dobrze robi. Smoki znał tyklko z opowiadań starszych Gassi. W Świątyni Ognia nie mieszkał żaden. Wszyscy wspominali o nich ze czcią graniczącą ze strachem. Z drugiej strony był bardzo ciekawy jaki jest Ingvi. Miał nadzieję, że smok nie jest niebezpieczny...






*
Ischvillua (starożytny język używany na Wyspie Świątyń)

Hiirci- duchy-opiekiuny spotykane głownie w okolicach Świątyń

Caller- syn Mistrza (męski odpowiednik Callas)


DerraS 9/02/2008 20:42:33 [Powrót] Komentuj



Bardzo ładna notka. Wciągneło mnie twoje opowiadanie.
Uriko 11/02/2008 15:57:36
| brak www IP: 83.142.122.149

Hm... Tak na prawdę to na początku nie zauważyłam ,że to ty go robiłaś.. Ale był po prostu bardzo ładny :)
Weerkaa 10/02/2008 08:20:07
| brak www IP: 77.223.202.100