Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 6

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 6

Wielkanocny Zajączek przyszedł trochę spóźniony na tego bloga. Miał przy sobie nowy rozdział^^.

Sceneria mało wiosenna, ale lepsza niż pogoda za oknem :P.

Miałam poodwiedzać inne blogi, ale jestem wykończona. Zrobię to jutro. Jeszcze nigdy nie wyszło mi tak dużo (ponad 3 strony w Wordzie, zwykle miałam około 2 i pół.)






Ostre światło obudziło Sereina. Kiedy otworzył oczy przez chwilę nie wiedział co się dzieje. Świat składał się jedynie z ostrej żółcieni. Czuł też na sobie miękkie futro. Leżał na gołej ziemi, a obok miał coś twardego, ale dającego przyjemne ciepło. Dopiero po chwili przypomniał sobie gdzie jest. Świątynia Lodu. Ingvi kazał mu spać pod swoim skrzydłem, żeby chłopiec mógł przeżyć zimną noc. Nawet teraz od mrozu piekła go twarz. Smok zamruczał przez sen i poruszył łapą. Serein cudem uniknął drapnięcia wielkim pazurem. Chyba bezpieczniej będzie wstać.
Wyczołgał się spod smoka, ale zaraz tego pożałował. Zrobiło mu się jeszcze zimniej, a ściany Świątyni skupiały poranne światło jeszcze bardziej niż w ciągu dnia. Zasłonił oczy, żeby nie oślepnąć. Kiedy patrzył w inną stronę nie było wcale lepiej. Śnieg w tym miejscu był nieskazitelnie czysty i odbijał promienie słońca lepiej od lustra.
-Obudziłeś sii…łaaaaach.- Ingvi ziewnął potężnie, a potem kłapnął zębami.- Poczekaj chwilę, muszę się ogrzać. Pilnowanie żebyś nie zamarzł to ponad moje siły.
Wspaniałym skokiem smok znalazł się na lodowym murze otaczającym wewnętrzny dziedziniec. Serein zdumiał się, kiedy skrzydła smoka zajaśniały i po chwili zniknęły.
-Ingvi… e…- chłopiec przypomniał sobie jaką zajmuje teraz pozycję.- Dzień dobry. Co się stało twoim skrzydłom?
-Dzień dobry, mały. To taka moja drobna umiejętność. Poczekaj chwilę, muszę obudzić Maven. Chyba zaspałem. To przez ten wczorajszy lot…
Chłopak nie zdążył odpowiedzieć, bo smok już wystartował. Przez sekundę widział go lecącego na tle nieba, po czym Ingvi w tajemniczy sposób zniknął całkowicie. Intensywność światła zelżała, kiedy słońce znalazło się wyżej.
-Phich!! – Nad wieżyczkami po lewej stronie uniosła się chmura czarnego dymu, który został natychmiast rozwiany.
-Ingvi!!
-Przepraszam.
-Każdego ranka to samo! Kiedy się w końcu nauczysz!! W dodatku przez ciebie jestem spóźniona!
Na dziedzińcu zaczęli pojawiać się ubrani na biało Gassi. Każdy z nich gdzieś się spieszył i nie zwracał uwagi na Sereina, który wyraźnie różnił się od nich. Miał ciemniejszą skórę, ale kaptur jego płaszcza dobrze to ukrywał. Nagle koło niego pojawiła się grupka białowłosych dzieci.
-Dlaczego tak stoisz? Chodź, pobaw się z nami!- krzyknęła najmniejsza dziewczynka.
-Po co ci kaptur? Nam nigdy nie jest zimno… Mamo!! Jakiś dziwny człowiek tam stoi! - dopiero teraz dzieci zauważyły, że Serein jest kimś obcym. Natychmiast się rozpierzchły. Po chwili podeszło do niego kilka kobiet.
-Dasseli (bardzo grzeczne dzień dobry), chłopcze. Nigdy cię tu nie widziałam. Sądząc z wyglądu, nie jesteś stąd.
-E… Dasseli, pani. Przybyłem tutaj wczoraj wieczorem i nikogo już nie było na dziedzińcu.
-Ach, słyszałam o tobie- odezwała się inna- Jesteś nowym kandydatem, prawda? W takim razie życzymy szczęścia. Może wkrótce będziesz jednym z nas?
-Dziękuję…- Serein nie był do końca pewien do czego mogłoby mu być potrzebne szczęście. Nie wiedział co odpowiedzieć. Na szczęście w tym momencie nadleciał Ingvi. Smok wylądował zgrabnie i skłonił głowę.
-Witam piękne panie- słowa te wywołały cichy chichot.
-Witaj, Wielki Smoku. Nic się nie zmieniłeś.
-Ini! Ini! My chcemy się przelecieć!!- Dzieci od razu zapomniały o Sereinie, otoczyły Ingviego i zaczęły nawet wdrapywać się na niego. Były w tym całkiem dobre. Ich małe stopy mieściły się w przerwach między błękitnymi łuskami.
-Dobrze, dobrze. Ale najpierw zjem śniadanie, małe potworki- Ingvi delikatnie odsunął maluchy i zdjął z siebie kilkoro, którym udało się wejść na jego grzbiet. Kobiety wzięły dzieci za ręce i odeszły. Smok odwrócił się do Sereina.
-Wiesz, mały, jest drobny problem. W naszej Świątyni nie ma w ogóle jedzenia. Gassi w pobliżu własnej Świątyni nie muszą jeść. Już wysłano parę osób, żeby dostarczyły coś dla ciebie. Teraz jednak musisz polecieć ze mną. Chyba nie masz nic przeciwko rybom?
***

Nad Jezioro Spotkań także zawitał poranek. Strażnicy nadal obradowali, jednak Ywaare spał głęboko, a ziemią co chwilę wstrząsało jego pochrapywanie. Irdlaug po raz kolejny potarł kopytem o ścianę kryształu, w którym się znajdował. Zabrzmiał wysoki, nieprzyjemny dźwięk. Wszyscy podskoczyli oprócz morskiego węża, którego chyba nic nie było w stanie obudzić.
-Irdlaug, przestań! Zaczynam tracić cierpliwość!- warknął biały wilk.
-Spokojnie, Ragasch. Chciałem tylko, żeby Colbrun zwrócił uwagę na to, co się dzieje.
-Co to ma znaczyć?!
-Bardzo przepraszam- powiedział złoty lew i ziewnął.- Ale siedzimy tutaj już całą noc. Proponuję przerwać zebranie i odpocząć.
-Oddalam- uciął Ragasch.
-Dlaczego? Wszyscy jesteśmy zmęczeni. Nie powinniśmy też opuszczać naszych Świątyń n tak długo.
Rozległy się aprobujące pomruki.
-A ja zgadzam się z Ragaschem- wszyscy spojrzeli na Bajgę, błękitnego sokoła.- To twoja wina, Colbrunie, że spotkanie się przedłużyło. Zniknąłeś bez słowa, a kiedy wróciłeś Ragasch musiał tłumaczyć wszystko od nowa.
-Tak jest. Zapominasz chyba, że sytuacja jest poważna. Musimy ustalić jakieś przeciwdziałania zanim się rozejdziemy.- odezwała się dotąd milcząca delfinica.
-Aivil ma rację- kilka duchów powiedziało jednocześnie. Nawet ci, którzy wcześniej popierali Colbruna.
Ragasch trochę się zdziwił. Nie pamiętał kiedy ostatnio Strażnicy byli tak zgodni. Jednak potrafili zapomnieć o wzajemnej niechęci w obliczu zagrożenia. Każdy z nich miał inną moc i inny charakter, co prędzej czy później doprowadzało do kłótni. Teraz większość była za kontynuacją zebrania.
-Ktoś ma jakiś pomysł?- zapytała Karvel, która miała postać koziorożca.
-Hm, nie wiemy dokładnie jaki jest cel wroga. Musimy wiedzieć więcej, jeśli mamy wykonać jakiś ruch.- odpowiedział wilk.
-Dobrze. Proponuję, żebyśmy, opuścili Wyspę, podzielili się na trzy grupy i obserwowali co się dzieje na każdym kontynencie.- odparł Hallur.
-Archipelagi też wypadałoby obserwować- wtrącił dwunogi wąż Ellanur.
-Myślę, że Strażnicy nie powinni na aż tak długo opuszczać Świątyń. Jeśli zostaniemy zaatakowani, na miejscu nie będzie nikogo do obrony Wyspy.- dodał Gardello, najbardziej niezwykły i jeden z najmądrzejszych z duchów. Miał ciało konia z głową charta i obfitą, błękitną kryzą.
-Hm, rozumiem, to zły pomysł. Ale skąd będziemy wiedzieli co mamy robić?
***

Cellar szumiała radośnie nic sobie nie robiąc z mrozów. Była na tyle głęboka, że Ingvi mógł spokojnie się w niej zanurzyć. Przefrunięcie nad lodowcem zajęło mu kilka minut. Serein jeszcze nie całkiem przyzwyczaił się do latania, ale coraz lepiej trzymał się na grzbiecie Ingviego. Smok potrafił łowić ryby z zadziwiającą prędkością. Nie minęło wiele czasu, kiedy przed Sereinem znalazł się mały stosik pstrągów. Brzeg rzeki ukryty był w cieniu pobliskich gór i chłopca nie raziło już odbijające się od śniegu światło słońca. Ingvi znalazł nawet trochę drewna na dnie. Kiedy skończył łowy pomógł Sereinowi rozpalić ognisko. Chłopiec nabił dwie ryby na długi kij i zaczął piec. W tym czasie smok podrzucał swoje jedną po drugiej, łapał je w powietrzu i połykał w całości. Boki pstrągów błyszczały srebrzyście przez zanim lądowały między białymi, ostrymi kłami Ingviego. Serein wziął jedną ze swoich ryb do ręki i zaczął jeść. Ogień, który rozpalił Ingvi, był jaskrawożółty, dawał ciepło i światło, ale nie parzył. Miało się wrażenie, że wcale nie niszczy drewna.
-Nigdy nie słyszałem, żeby smoki tak świetnie pływały- Serein zaczął rozmowę.
-Normalnie tylko wodne smoki pływają, ale one nie mają skrzydeł. Ja jestem Starożytnym Smokiem. Kiedyś pewien mag powiedział mi, że każdy osobnik mojego gatunku jest inny, dostosowuje się do środowiska jeszcze zanim się wykluje. Moje jajo musiało bardzo długo leżeć w wodzie. Powiedział mi też, że to było niebezpieczne.
-Dlaczego?
-Wszystkie smocze jaja potrzebują ciepła, a moje zostało oddzielone od matki. Nie wiem jak przeżyłem. Kiedy się wyklułem, byłem już wśród ludzi.
-Nie poznałeś swojej rodziny? To straszne!
-Nie musisz mi współczuć. Moja ludzka rodzina nie była taka zła. Teraz mój dom jest tutaj. Maven pomaga mi odnaleźć inne Starożytne Smoki. To nie jest takie łatwe, bo jesteśmy na wymarciu. Prawie wszystkie smoki zostały wybite przez ludzi.- Ingvi połknął ostatnią rybę
-Nie rozumiem, jak mogli zrobić coś takiego?
-Pewnie ze strachu i z niewiedzy. A magowie używają różnych części smoków ze względu na magiczne właściwości. Podobno Starożytne mają ich najwięcej.
-To okropne…
-Cieszę się, że tak mówisz. Skończyłeś już jeść? Pora wracać.
Serein wspiął się na Ingviego. Podczas lotu nie mógł przestać myśleć o wcześniejszej rozmowie. Smok musiał mieć straszne doświadczenia, ale dobrze to ukrywał. Może przez swoją przeszłość jest taki pogodny i opanowany?
Nad Aiesiva Oun (Lodowe Góry) nadeszły szare chmury, ale nadal było bardzo jasno. Zaczął prószyć lekki śnieg. Chłopiec obserwował majestatycznie opadające płatki. Zastanawiał się co teraz robi jego rodzina, która została w Świątyni Ognia. Na pewno świetnie sobie radzą. Może tęsknią za nim? Minęły dopiero dwa dni, ale Sereinowi wydawały się długie jak miesiąc. Kiedy dotarli do Świątyni Lodu, na dziedzińcu czekała na nich Maven.
***

Po 24 godzinach zebranie Strażników dobiegało końca. Ywaare przebudził się i pomógł im rozwiązać problem. Ragasch odchrząknął.
-Dobrze, powtórzmy- powiedział.- Ja i Demer odwiedzimy Asigvę, Hallur i Rig polecą na Carmar, Saglin i Colbrun mają Hasali, Ywaare zgodził się wziąć Ruchome Wyspy, Karawe, jesteś najszybsza, tobie została reszta. Informujemy wszystkich Strażników i niektórych Gavi oraz pytamy czy nie zauważyli nic dziwnego. Mamy zdobyć możliwie jak najwięcej informacji. Ci, co zostają na Wyspie mają zachować wzmożoną czujność. Są pytania?
Rig podniósł łapę.
-Kiedy mamy wrócić?
-Najpóźniej za dwa miesiące. Wtedy będzie następne spotkanie.
-Zrozumiałem.
Kryształy jeden po drugim zaczęły robić się puste. Strażnicy wrócili do swoich świątyń. Połowa z nich wkrótce miała wyruszyć w drogę. Ywaare zebrał się w sobie i zawrócił. Z najwyższym wysiłkiem wielkich mięśni pęzł po grząskim, niepewnym gruncie. Wyrocznia z pewnością nie może doczekać się wieści. Zastanawiał się, czy jego relacj ją zaskoczy. Będzie musiał potem poprosić ją o pomoc. Tylko Wyrocznia wiedziała dokładnie gdzie w danej chwili znajdowały się Ruchome Wyspy.


DerraS 22/03/2008 16:36:35 [Powrót] Komentuj



U mnie news na
www.naruto-myuuki-uzumaki.blog.onet.pl
ELViSS 7/04/2008 12:46:40
| brak www IP: 92.244.46.108

Przez ciebie to mnie deprecha bieże...
Jak można mieć taki talent?! Tylko pozazdrościć...
A u mnie może będzie newsik;))
ELViSS 26/03/2008 17:05:14
| brak www IP: 83.20.250.253

Fajna stronka zapraszam do mnie i dodaje do ulubionych ;pp
P.s..niezla muza
GwiazDa98 25/03/2008 13:04:31
| brak www IP: 83.12.157.132

Świetny rozdział! Ciekawa jestem co to za zło się czai. No co to im tak zagraża. No i co to tak do końca z Sereinem jest, z tą jego prawdziwą rodziną. Czy Ingvi odnajdzie inne smoki? Aj, dużo pytań mi się roi =] No cóż pozostaje mi tylko czykać do następnej notki. Mam nadzieje, że się niektóre rzeczy wyjaśnią :P
Pozdrawiam!
Uriko 22/03/2008 20:51:16
| brak www IP: 83.142.122.149