Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 10

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 10

Uff! Nareszcie! A podobno mam najdłuższe wakacje w życiu . Nikt nie powiedział, że rekrutacja na studia jest taka porąbana :[.

Następny rozdział niestety dopiero w lipcu:(. Postaram się, żeby był dłuższy.






Serein siedział na swoim łóżku. Owoców w misce już prawie nie było. Opiekunka zajrzała wieczorem i upewniła się czy wszystko w porządku. Teraz przez lodowe ściany pałacu można było dojrzeć ciemne, nocne niebo. Chłopak jeszcze nigdy nie czuł się tak dziwnie jak teraz. Na dodatek słyszał głosy. Jakby wszystkie sprzęty w pokoju mówiły do niego, ale nie mógł dosłyszeć co. Rozumiał tylko jeden, odległy głos wołający go po imieniu. Serein od dłuższego czasu zastanawiał się czy pójść za wezwaniem. Miał przecież wyraźny zakaz opuszczania pokoju.
Głos zrobił się naglący, nie do zniesienia. W końcu młody kandydat wstał i wyszedł na korytarz. Wciąż nie mógł się przyzwyczaić do swojej nieczułości na zimno. Po obu stronach korytarza były wejścia do innych komnat, w których było widać śpiących po ciężkiej pracy Gassi. Wiele pomieszczeń było niezamieszkanych. Chłopak domyślił się, że kiedyś w Świątyni Lodu mieszkało o wiele więcej osób. Korytarz od czasu do czasu łagodnie skręcał, jednak jego końca nie było widać. Musiał się znajdować w głównej części Świątyni. Serein przeszedł przez okrągłe pomieszczenie, w którym było kilka klatek schodowych prowadzących na wieże i jedne schody skierowane w dół. Głos dobiegał właśnie stamtąd. Kierując się nim, Serein schodził na coraz niższe piętra. Na każdym z nich było okrągłe pomieszczenie i odchodzący z niego korytarz, ale schody prowadzące na wieże były jedynie na najwyższym.
W końcu chłopak znalazł się na samym dole. W pomieszczeniu były cztery normalnej wielkości wyjścia bez drzwi i piąte, spiczasto zakończone, w którym osadzono wielkie, masywne wrota. Były szeroko otwarte. Głos nasilił się. Serein skierował się do wrót i wszedł do ogromnej komnaty. Po jego prawej stronie zaczynała się ściana z głównym wejściem do Aies Sagla i dwoma bocznymi. Po lewej, przy dalekim końcu sali stały na podwyższeniu trzy trony. Komnata miała wysokość około ośmiu pięter. Otoczona była galerią, z której można było zejść w pobliże tronów. Wokół znajdowały się przejścia do bocznych naw. Serein podszedł do obmurowanej dziury będącej dokładnie pośrodku. Nie było wątpliwości, że tajemniczy głos dobiegał właśnie stamtąd.
- Gratuluję. Przeszedłeś pierwszą Próbę- Serein aż podskoczył. Z najbliższej nawy wyszła Maven w prostej, białej tunice. Chłopak nie wiedział jak zareagować. Głos dobiegający z dziury doprowadzał go niemal do szaleństwa.
- Dotknij muru- powiedziała beznamiętnie Maven.
Serein posłuchał. Cisza, jaka zapanowała wydała mu się nienaturalna. Odczuł ulgę. Dopiero wtedy zauważył delikatne światło wydobywające się z wnętrza dziury.
- Gratuluję- powtórzyła Callas. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Ku zdumieniu młodego kandydata podeszła do niego i położyła mu rękę na głowie. Jej jasne oczy nie były tak groźne i przeszywające jak w dniu, kiedy chłopak po raz pierwszy ją zobaczył. Maven w końcu uznała go za swego ucznia i zrobiła się nieco życzliwsza. Sereina zaskoczyło to odkrycie.
- Przepraszam, o co chodzi z tą Próbą?- to było jedyne zdanie, jakie przyszło mu do głowy.
- Usłyszałeś wezwanie Źródła. To znaczy, że masz zadatki na naszego Gassi.- Maven zaczęła prowadzić go z powrotem do jego sypialnej komnaty.- Ale nie spoczywaj na laurach. Jest jeszcze ktoś, kto musi cię zatwierdzić.
- Kto?
- Strażnik.
***

Gdzieś na dalekim morzu, pomiędzy Derra Saglachodz, a kontynentami, znajdowały się Ruchome Wyspy pokryte żółtopomarańczowymi wzgórzami. Karłowata roślinność z trudem walczyła na nich o przetrwanie. Wyspy nie były w żaden sposób połączone z dnem morza. Skrawki lądu unosiły się swobodnie na powierzchni wody, płynąc tam, gdzie akurat zaniósł je prąd lub wiatr. Od kilku dni w tym miejscu panowała kompletna cisza i Wyspy pozostawały na razie w bezruchu. Ywaare dotarł do nich tuż przed północą. Fioletowy wąż zaczął krążyć pod nimi. Din powinien gdzieś tu być. Był Strażnikiem tego wciąż zmieniającego położenie miejsca.
-Witaj, morski wężu! Co cię do nas sprowadza?- z głębin wypłynęła gromadka syren.
-OH. WITAJCIE. MAM ZADANIE DO WYKONANIA.
-Myślałam, że chcesz nas odwiedzić- powiedziała z żalem Elisia. Światło odbijało się na jej niebieskozielonej twarzy.- Mieszkamy na dnie rowu. Będziemy szukały nowych muszli do naszych stroi. Wiedziałeś, że na Ruchomych Wyspach można znaleźć niemal każdy rodzaj?
- TO CIEKAWE- odparł uprzejmie Ywaare, chociaż muszle wcale go nie interesowały.
- Już wiem! Na pewno chcesz się zobaczyć z Białym Wielorybem!
- ISTOTNIE.
- Płyń za nami, morski wężu. Zaprowadzimy cię!
Mimo, że syreny były o wiele mniejsze od Ywaarea, z łatwością pływały tak szybko jak on. Niewiele istot mogło je dogonić. Wkrótce odnaleźli wieloryba wyróżniającego się śnieżnobiałą skórą. Din zawsze był w pobliżu Ruchomych Wysp. Otaczała go kolorowa obstawa mniejszych Hiirtów pod postacią ryb, małży i innych morskich stworzeń. Były tam nawet ukwiały, które podróżowały na grzbietach swych partnerów.
- Ywaare! Dawno się nie widzieliśmy! Ostatnio chyba w czasach Kvan Rdetab.
- TAK… MASZ RACJĘ DINIE. CZY W TWOIM REJONIE WSZYSTKO W PORZĄDKU.
- Oczywiście! Najspokojniejszy okres w moim życiu, jeśli chcesz wiedzieć. Nikt się tu nie zapuszcza. Ludzie zapominają o wojnach, ale wielki wąż, który zatapia statki wciąż istnieje w ich opowieściach.
Te słowa spowodowały u Ywaarea przypływ dumy. Din znał go jak nikt inny. Wiedział od razu, że przyjaciel przybył do niego w kiepskim nastroju. Cóż, nie wolno zapominać o zadaniu.
-MAM JESZCZE JEDNO PYTANIE. CZY BYŁEŚ OSTATNIO W OKOLICACH GALVIORA?
- Tak, dwa tygodnie temu. Prawdę mówiąc coś się zmieniło w aurze tamtego miejsca. Zaniepokoiło mnie to, ale jak wiesz nie mogę wyjść na ląd ani oddalić się od moich Wysp.
-COŚ SIĘ ZMIENIŁO?
- Tak, mój przyjacielu. Dokładnie mówiąc, wyczułem tam obecność nowej istoty o wielkiej mocy. Na dodatek ta istota w ogóle się nie porusza, ale wciąż żyje. Nie mogłem też zdobyć pewności czy to Hiirt, czy nie.- Din przyjrzał się badawczo jednemu z oczu węża.- Domyślasz się, kto to może być?
-BYĆ MOŻE.- Ywaare szybko pożegnał się z Białym Wielorybem i ruszył w powrotną drogę
- Wy też macie wrażenie, że dzieje się coś niedobrego?- zapytała jedna z syren. Reszta w milczeniu pokiwała głowami.
***

Wyrocznia mieszkała w jaskini, głęboko pod ziemią. Prowadziły tam dwa wejścia. Jedno było niemal zawsze zapieczętowane, a drugie było długim tunelem wypełnionym wodą. Wszędzie latały bardzo jasne światełka. Poza jedną wnęką. Światła omijały ją, była dla nich zamknięta. Wisiały tam trzy owalne lustra. Miały grube, szczerozłote ramy, a ich powierzchnia była zawsze gładka i idealnie czysta. Napisy pod każdym z nich już dawno stały się nieczytelne. Wyrocznia weszła do wnęki, za nią jak cień podążał kudłaty pies.
- Co dziś ujrzymy?- zapytał
- Nie wiem, Baskinie. Zwierciadła ukazują ważne wydarzenia, ale same wybierają jakie.
Kobieta w fioletowej sukni delikatnie dotknęła lustra po lewej stronie. Powierzchnia zafalowała. Pojawiły się różnokolorowe plamy, które powoli nabierały ostrości. Obraz zaczął się poruszać.
- Niedaleka przeszłość- stwierdził Baskin.


Młodzieniec o czarnych włosach otworzył szufladę starej, odrapanej szafy. W ręku trzymał list z granatową pieczęcią. Przyglądał mu się przez chwilę, po czym szybko schował zwój.

- Myślisz, że Ragasch dobrze wybrał?
- Zrobił co mógł- odpowiedziała Ilnira.- Na razie list Miril jest bezpieczny. Może to nie jest najbardziej odpowiednia osoba… Ale teraz nie możemy nic zmienić.
Przyszła kolej na środkowe lustro.


Zbiór jasnych plam przybrał postać ośnieżonego, górskiego krajobrazu. W oddali znajdowało się białe, opustoszałe miasto. Na pierwszym planie było widać niską górę, na której rosło drzewo. Jego korona miała kształt zbliżony do trójkąta. Drzewo było w okresie największego kwitnienia, jednak całkowicie zamarzło

- Nie rozumiem…- mruknął pies- Dlaczego pokazuje nam Galviora? Nic się tam nie dzieje.
- Mylisz się, mój drogi. Wokół Galviora stworzyłam taką samą barierę, jak wokół Kllim Egau. Nie powinniśmy go widzieć.
- To znaczy, że…
- Tak.- odparła Wyrocznia.- Ktoś naprawdę naruszył spokój tego miejsca.
- Umnar? Więc naprawdę chce obudzić Galviora?! Czy ten człowiek oszalał!
- Kogoś opanowanego rządzą zemsty rzeczywiście można tak nazwać.
Ilnira dotknęła ostatniego lustra.
Zwierciadło zafalowało. Pojawiły się zamazane kształty. Nagle obraz zaczął wirować, zanim jeszcze uzyskał maksymalną ostrość. W końcu zniknął. Baskin ze zdumienia zaczął głośno szczekać.
- Spokojnie, mój drogi.
- Jak mam być spokojny! Coś takiego jeszcze nigdy się nie zdarzyło!
- Sądzę, że ktoś nie chciał, byśmy to zobaczyli. I przy okazji dał nam pewną wskazówkę. Zdołałeś odczytać z jakiego okresu był obraz?
- Tak. Wydarzy się za trzy miesiące. Prawdopodobieństwo bardzo duże. Zaraz! Czy to nie za trzy miesiące przypada termin Ofiary?!
- Zgadza się. Ktoś będzie próbował przeszkodzić w rytuale. I postarał się, żebyśmy nie wiedzieli w jaki sposób. Ruszaj, Baskin. Musisz wszystkich ostrzec.
- Tak jest, Pani!


DerraS 16/06/2008 12:31:02 [Powrót] Komentuj



Merry... Czy ty sie na mnie przypadkiem nie obraziłaś? Wogóle się nie odzywasz. Ja aktualnie komórki nie mam (w naprawie)ale odezwij sie jakoś co?
ELViSS 28/08/2008 09:22:33
| brak www IP: 84.40.219.202

U mnie news. Ciekawa? Wejdź. ;PP
ELViSS 25/08/2008 09:24:30
| brak www IP: 84.40.219.202

Z literówkami nie moja wina, klawiatura taty jest poryta. Szkoda, że dopiero we wrześniu. Chlip chlip xD
Dzięki za komenta. Dźwiedź dzisiaj wpadnie, pozdrowic ją???
ELViSS 6/07/2008 14:21:09
| brak www IP: 84.40.219.202

Nota jak zwykle świetna. Ale troche mi się pozapominało co było wcześniej, chyba będę musiała poczytac wszystko od początku. U mnie news. Jutro chyba też coś dodam. Dostałaś smsa? Co będzie z tymi zdjęciami?
ELViSS 5/07/2008 13:19:13
| brak www IP: 84.40.219.202

U mnie pojawił się w końcu pierwszy rozdział. Wpadnij jeśli chcesz.
Ps. Masz śliczny szablon do komentarzy:)
Lorette 4/07/2008 19:53:02
| http://ostatnia-smoczyca.wjo.pl IP: zalogowany

Zapraszam do mnie nowa nocia. Pozdrawiam ^^
FantasiaXD 4/07/2008 10:41:57
| brak www IP: 83.25.95.19

To opowiadanie na książkę się nadaje ^^ naprawde swietne xD dodaje do ulubionych ;p
Norika_Chan 2/07/2008 12:06:56
| http://norika-chan.blog4u.pl IP: zalogowany

Mam takie pytanko.. Ponieważ cholernie podoba mi się to co napisałaś czy byłabyś zła gdybym troche wykorzystała twojąwenę do mojej mangi... oczywiście zrozumiem jeżeli się nie zgodzisz.. rozumiem prawa autorskie ;)
Suiren 18/06/2008 20:55:06
| brak www IP: 83.10.40.235

To nie prawda, że nie wiele osób zagląda na Twojego bloga. Po prostu większości nie chce się komentować :) I dzięki z góry za to, że poświęcisz swój czas na szablon dla mnie .
Sathia 17/06/2008 18:08:19
| brak www IP: 217.98.75.58

Ach, to jest świetne ;)
Lubię tą wyrocznie, jest znakomitą postacią xd
Dobrze, że u Ciebie przynajmniej coś nowego, bo i ja nie mam weny, ani nikt inny ;d
Jestem ciekawa następnych prób Sereina ;]
Liza 17/06/2008 17:52:51
| brak www IP: 91.123.161.35


Podstrona: *1* / 2