Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 11

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 11

Nowy rozdział:) Przepraszam, że tak długo.
Wakacje nie służą mojej wenie.






- Znowu pada!!
- Powiedziałbym, że poprzednia ulewa jeszcze się nie skończyła!!
- Nie tak szybko…
- Coś mówiłeś?!!
- Poczekaj na mnie!!
- rajski ptak z trudem nadążał za czarnym niedźwiedziem.
- Szukam jakiejś polany, na której mógłbym wylądować!! Nie wytrzymam dłużej!!
- Ech, sądzę, że szkoda zdzierać gardło.

Lecieli nad deszczowymi lasami Carmaru, gdzie wybujała roślinność zajmowała całą przestrzeń. Kontynent ten był zagospodarowany przez ludzi w bardzo niewielkim stopniu. Rig w końcu znalazł skrawek wyciętego lasu, gdzie nowe rośliny były jeszcze niskie. Po chwili Hallur dołączył do niego. Dysząc ciężko usiadł na pobliskim krzewie.
- Nie lubię wody- mruknął niedźwiedź, bardziej do siebie niż do partnera. Zamknął oczy i mocno się skupił. Wokół niego pojawiła się ochronna bariera, która nie przepuszczała deszczu.
- Tak, teraz lepiej.
Kolorowy ptak zdążył odpocząć i zaczął swoje codzienne narzekanie.
- To jest beznadziejna robota! Tutaj prawie nic nie ma. Znaczy, żadnego miejsca, które by się wyróżniało na tyle, żeby mieć Strażnika. Nawet jak znajdziemy jakiegoś pomniejszego Hiirta, wątpię czy będzie miał przydatne informacje. Tu się nic nie dzieje! Kraniec Świata! Te lasy są skutecznie odcięte od reszty Jaderu…
Niedźwiedź zdumiony podniósł głowę. W większości zgadzał się z Hallurem, ale nie miał w zwyczaju wypowiadać na głos swoich myśli. Ptak za to nie miał z tym żadnych kłopotów.
- Przecież muszą tu być jakieś Duchy…
- Tak, pewnie, że są
- rajski ptak przekręcił głowę, jakby czegoś nasłuchiwał.- Drzewa mówią, że niemal każde starsze z nich ma swojego Gavi- odwrócił się do Riga.- Po prostu Duchy nie chcą się nam pokazywać.
No tak. Niedźwiedź milczał, zamyślony. Chmury rozstąpiły się i przestało padać. Rig wykorzystał ten krótki moment słońca i wycofał barierę. Rozłożył swoje błoniaste skrzydła, żeby szybciej się wysuszyły.
- Zapomniałem, że las jest twoim żywiołem- mruknął.- I że możesz rozmawiać z roślinami. Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?
- Bo nie pytałeś?

Rig zdobył się jedynie na głębokie westchnienie. Współpraca z Hallurem była czasem trudna. Z drugiej strony magiczne zdolności kolorowego ptaka były niezwykłe nawet jak na Strażnika. Gdyby tylko przekonać go, aby ich użył… ich sytuacja nie byłaby tak beznadziejna. Ale rozmowy z Hallurem były niezwykle ciężkie. Musiał użyć jakiegoś sprytnego sposobu.
- Słuchaj.. Naszym celem jest zbieranie informacji.
- Tak
- A obecnie na Wyspie jest o połowę mniej Strażników.
- Tak
- Nie chciałbyś jak najszybciej tam wrócić?

Ptak znowu przekręcił głowę.
- Hallur, czy ty mnie w ogóle słuchasz!?
- Poczekaj chwilę.

Hallur wzbił się w powietrze i niemal natychmiast zniknął pomiędzy drzewami. Rig westchnął ciężko. Czuł, że przed nim jeszcze wiele takich prób. W okolicy było zbyt dużo drzew, żeby ptak mógł przez dłuższy czas skupić na nim uwagę. Zbyt wiele głosów go rozpraszało.
***

To był sen. Serein nie wiedział skąd ta pewność. Stał w ośnieżonej dolinie. Otaczające ją zbocza były tak strome, że niemal pionowe. W oddali widział też jakąś budowlę, ale nie była to Świątynia lodu. Bardziej przypominało to miasto. Chyba każdy dom był zbudowany z tego samego materiału. Po drugiej stronie doliny, na skalnym występie, rosło drzewo. Z tej odległości chłopak nie widział zbyt wiele, poza tym, że miało ono trójkątną koronę i odbijało światło zupełnie jak lód.
Coś zbliżyło się do niego z tamtej strony. Dopiero po chwili Serein rozpoznał sylwetkę ptaka. Dominował na nim kolor biały. Długi czub, lotki i sterówki miał granatowe, a nogi i dziób jasnożółte. Stworzenie zatrzymało się tuż przed nim. Miało piękne, błękitne oczy. Usiadł przed chłopakiem. Sereina zdumiała jego wielkość. Dość mała głowa osadzona na długiej szyi, podobnej do łabędziej, sięgała mu do pasa. Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł wyksztusić ani słowa. Widocznie taki to sen, pomyślał. Dziwny. W dodatku bardzo realistyczny jak na sen.
- Kim jesteś?
Głos musiał należeć do ptaka. W okolicy nie było nikogo innego, kto mógłby się odezwać.
- Czy to ciebie wybrałam?
Serein odkrył, że nie może się nawet ruszyć. Dziwny sen.
- Tak, poznaję tę aurę. Jesteś jeszcze młody.
Po dolinie poniosły się niskie dźwięki. Sereinowi wydawało się, że dobiegł od strony drzewa.
- Naizel? Nie, jeszcze nie…
Nagle dźwięki zaczęły występować z większą częstotliwością.
- Będę na ciebie czekała. Ale teraz musisz szybko się obudzić, bo wpadniesz w pułapkę tak jak ja.
Serein czuł się kompletnie sparaliżowany. Nic nie rozumiał z tego snu.
- Szybko, obudź się!!
***

- Czemu mówicie wszystkie na raz!? Nic nie rozumiem!


Zdrajca! I to jedno z nas. Jak to jedno z nas? On tylko jest podobny do nas. Tak. Tak. Zgadzam się. Taką przybrał postać. Ale skoro taką przybrał. To stał się jednym z nas. NIE!!! Zdrajca! On jest straszny. Tak. Tak. Niebezpieczny. A ten człowiek jeszcze go pobudza. Zdrajca! Ale co będzie jeśli. My nic nie możemy zrobić. NIE!!! Tamte mogą. A co będzie jeśli. Zdrajca! Kto? Ten człowiek. Tak. Tak. Zdradził nas. Tak. Pamiętam. Tyle nam naobiecywał. Jak to? Zdrajca! Nie trzeba było ufać. Nie trzeba było mu pomagać NIE!!! Zdrajca! Ale był taki dobry. To była ułuda. Zdrajca! Przestań się drzeć. Właśnie, wszyscy już słyszeli. NIE!!! Ty też. Nie trzeba było ufać. Tak. Tak. Wszyscy są źli. Oni by tylko wycinali. Niszczyli. Tak. Tak. A potem my musimy naprawiać. Nikt o nas nie dba. Musimy same. Ale ci tutaj nie są najgorsi. Tak. Tak. Do wytrzymania. NIE!!! Cicho bądź! Właśnie. Tu się normalnie wymienia poglądy…

Drzewa zaczęły mówić jedno przez drugie. Hallur zwinnie kluczył pomiędzy nimi, ale nic konkretnego nie mógł zrozumieć z wrzawy, jaka teraz nastąpiła. Cały las był podniecony. Wtedy przypomniał sobie, że zostawił Riga samego. Chyba niedźwiedź chciał mu coś powiedzieć. Ale to samo chciała niemal każda roślina. I każda uważała, że ma prawo być pierwsza. Hallur nie mógł się na niczym skupić. Pora wracać na polanę.
***

- Paniczu, proszę wstać!
Serein otworzył oczy. Przy łóżku stała pulchna pokojówka z zatroskanym wyrazem twarzy. Usiadł i spróbował dojść do siebie. Znów był w swoim pokoju, w lodowym pałacu. Dziwny sen.
- Przyniosłam śniadanie. Panicz musi mieć dziś dużo sił.
Prawda, nadszedł wyznaczony czas kolejnej próby. Od tamtego spotkania w środku nocy chłopak ani razu nie widział Maven. Podobno Callas była bardzo zajęta, nie tylko przygotowaniami do rytuału. Serein przez ostatnie dni często odwiedzał Ingviego na wewnętrznym dziedzińcu. Mógł śmiało stwierdzić, że bardzo zbliżyli się do siebie od pierwszego spotkania. Teraz wydawał mu się dziwnym fakt, że bał się wtedy błękitnego smoka. Inni mieszkańcy Świątyni Lodu traktowali go z dystansem. Czy to dlatego, że był synem Mistrza Ognia? A może powodem był jego status kandydata?
Po kilku godzinach Serein był już odświeżony i ubrany w wysokie buty i gruby, przylegający do ciała płaszcz. Ingvi czekał na niego przy bramie w zewnętrznym murze Świątyni.
- Masz prowiant?
- Tak.
- Jesteś dobrze ubrany?
- Tak, dostałem specjalny płaszcz.
- Oczywiście. Wyrób ubrań to specjalność tej Świątyni. Pamiętaj, nie zgub torby!
- Ingvi!- nadopiekuńczość smoka zaczęła irytować Sereina.
- No, co? Martwię się o ciebie. To trudna próba.
- Dam sobie radę- chłopak zdobył się na uśmiech.
- Nie udawaj. Wiem, że się boisz- odparł smok.
Serein zapomniał o zdolnościach Ingviego do zaglądania w cudze umysły. Stał przed bramą na wąskiej ścieżce. Dalej ziała przepaść. Chłopak pomyślał, że do Świątyni mógłby się dostać jedynie ktoś, kto nieźle się wspinał albo potrafił latać. Ingvi przysiadł na zewnętrznym murze. Ścieżka biegła wzdłuż muru, a potem odbijała ostro w górę. Próba polegała na dojściu tą drogą aż na szczyt góry, na której zboczu stała Świątynia. Miał prowiant i wodę w specjalnym naczyniu, żeby nie zamarzła. Nie sądził żeby miało być to specjalnie trudne teraz, gdy był odporny na zimno.
Ingvi kichnął. Czarny dym przysłonił ścieżkę.
- Dobrze się czujesz?
- Tak. To znaczy tak jak zwykle. W tym miejscu jestem wiecznie przeziębiony. Idź już, bo nie zdążysz przed zmrokiem. Muszę się nagrzać.
Serein zaczął się wspinać. Odwrócił się raz, żeby spojrzeć na smoka. Potem ścieżka skręciła.
- Pamiętaj to nie jest test siły fizycznej, tylko siły ducha.- usłyszał w głowie cichy głos smoka.
Cieszył się, że nie czuje zimna. Ale Maven powinna go uprzedzić o działaniu eliksiru przed podaniem. Przez te kilkanaście dni przyzwyczaił się do tych cichych, surowych gór. Droga robiła się coraz bardziej stroma. Nie zauważył, kiedy został zmuszony do ostrożnej wspinaczki pośród wystających spod śniegu skał. Większość była pokryta niewidoczną, cienką warstwą lodu. Postawienie tam stopy groziło upadkiem. Kandydat szybko poczuł się zmęczony. Muszę się zatrzymać, pomyślał. Przestał koncentrować się na bezpiecznym dotarciu na szczyt. Tu, na górze wiał silny wiatr, który wdzierał się nawet pod jego specjalny strój i sprawiał, że parę razy omal nie stracił równowagi. Mimo to Serein uparcie podążał dalej. Nie mógł się teraz poddać.
Usiadł na głazie, który wyjątkowo nie był oblodzony. Pokrywały go drobne strzępki mchu. Jednak Lodowe Góry nie były kompletnie pozbawione życia. Ta strona zbocza wychodziła pewnie na Świątynię Lasu. Jej odległy wpływ utrzymywał tę skąpą roślinność. Serein wyciągnął z futrzanej torby pojemnik z wodą i pozwolił sobie na kilka potężnych łyków. Nigdy nie widział podobnego materiału. Przypominał metal, ale w ogóle nie przewodził ciepła. Ze skórzanego tobołka wziął kawałek mięsa. Odpoczywając podziwiał zimowy krajobraz. Stwierdził, że gdyby mógł, zostałby w tym miejscu już na zawsze. Widok oraz cisza wpływały kojąco na serce i uspokajały umysł.


DerraS 10/07/2008 10:49:14 [Powrót] Komentuj



Dziękuje. Jak będe miała troche czasu przeyśle Ci obrazy na gadu. (Przeryanie jabłek i takie tam.);]
Yavanna 12/08/2008 20:37:07
| brak www IP: 83.28.252.39

Jest już prolog i 1 rozdział. Znasz moż kogoś kto umie ładne szablony robić?
Yavanna 11/08/2008 21:06:28
| brak www IP: 83.28.230.43

Hej. Zaczełam pisać pewną historie. Może zajrzysz? www.strazniczka-magii.blog4u.pl Towją opowieść czytałam, spodobała mi sie i dodałam do fav.
Yavannna 9/08/2008 18:10:38
| brak www IP: 83.28.255.71

Cieszę się, że są lepsze :)
A wiesz, ten rozdział napisałam poza domem xd Więc mnie to chyba służy ;d
Ja nigdy nie wpadłabym na pomysł stworzenia takiego niedźwiedzia ;d Masz niesamowitą wyobraźnię :)
Liza 14/07/2008 21:14:56
| brak www IP: 91.123.161.35

Coś króciótko?
Czegoś tu nie zrozumiałam xd Rig to niedźwiedź, tak? Więc czemu rozpościerał skrzydła? ;d A może źle przeczytałam?
Ogólnie tak, jak zwykle - czyli do pozazdroszczenia :)
U mnie new ;d
Liza 13/07/2008 00:34:31
| brak www IP: 91.123.161.35

U mnie kolejny news.
ELVISS 10/07/2008 16:33:36
| brak www IP: 84.40.219.202

Hmmm.... To chyba jedna z twoich lepszych notek. Bardzo mnie zaciekawiłaś... A "mruknął niedźwiedź" rozwaliło mnie zupełnie. Wsponienia z obozu się reaktywowały xP Co tam u ciebie?
ELViSS 10/07/2008 15:06:26
| brak www IP: 84.40.219.202

Długie i barwne- zazdroszczę talentu.
Rukuda Xia(ndo) 10/07/2008 11:19:59
| brak www IP: 83.21.236.163