Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 15

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 15

Nowy rozdział, pomimo nawału nauki jakoś udało mi się go skończyć. Wyszedł nawet dłuższy niż zazwyczaj;). Obawiam się, że w najbliższym czasie nowe notki będą pojawiały się dość nieregularnie. Wszystko zależy od ilości wolnego czasu i weny. Niestety zwykle jak mam jedno, to drugiego mi brakuje:P

Miłej lektury:)






Ciemne chmury nad Świątynią Lodu pojaśniały i zlały się z horyzontem w wszechobecną jasną szarość. Góry odetchnęły z ulgą, ponieważ huragan przestał szaleć. Śnieg leniwie przykrywał skały białą, puchatą kołderką. Tylko te płatki, które miały nieszczęście wylądować na twardych, smoczych łuskach natychmiast topniały. Ingvi siedział na zewnętrznym murze lodowego pałacu i szykował się do startu. Zawahał się w ostatniej chwili. Wygiął pokrytą żółtymi kolcami szyję i spojrzał na jedną z wyższych wież. Maven stała w swoim oknie, jej włosy zlewały się ze świeżym śniegiem. Oczy zwróciła w kierunku szczytu Qiozi.
Nie martw się. Zaraz pójdę go poszukać.
Wcale się nie martwię! Ale co, jeśli Sereinowi się nie udało? Nie może powtórzyć Próby. To byłby wstyd, gdybym musiała go teraz odesłać.
Przecież to nie byłaby jego wina, jeśli nie zdołał dotrzeć na szczyt.
Tak, ale ciężko będzie przekonać kapłanów, żeby go przepuścili ze względu na... hm, „niespodziewane okoliczności”.
Hm, no tak. To prawda, oni są strasznymi formalistami.
Rozumiesz? Lepiej szybko go odnajdź. Ja wybiorę się do Świątyni Powietrza i wybadam co się stało.
Nie po... oh, już leci.
...
Postaraj się nie stracić panowania nad sobą.
Dobrze...

Złoty gryf wielkości konia minął lewy bok smoka o kilka centymetrów. Był bardziej matowy niż jego dzicy pobratymcy, pióra miał drobniejsze, prawie nie dało się ich odróżnić od sierści na tułowiu. Założono na niego lekką, skórzaną uprząż i siodło. Zwierzę wyhamowało dokładnie pod oknem Maven. Dziewczyna miała na sobie strój jeździecki zrobiony z grubego materiału, żeby dotyk jej skóry nie zrobił wierzchowcowi krzywdy. Wprawnym ruchem wsiadła na gryfa i zapięła rzemienie wokół nóg i w pasie. Ujęła delikatnie cugle. Oswojone gryfy były bardzo wrażliwe i reagowały nawet na najsłabsze pociągnięcie. Maven zawróciła zwierzę w kierunku Peryferii. Ingvi popatrzył chwilę za nimi, dopóki nie zniknęli w rzadkiej mgle, po czym sam wystartował.
***

Fjola odnalazła najczystszą szmatę, jaka była w ich części domu i skierowała się do studni. W tym celu musiała wyjść tylnymi drzwiami, za którymi znajdowało się ciasne, otoczone innymi budynkami podwórko. Studnią nazywano okrągłą dziurę w ziemi obok której stało zardzewiałe wiadro ze sznurkiem. Dziewczynka przykucnęła w bezpiecznej odległości od krawędzi. Mama mówiła, że kilka razy zdarzyło się, że jakieś dziecko tam wpadło i utopiło się. Fjola wprawnym ruchem wrzuciła wiadro do środka, odczekała chwilę, po czym powoli je wyciągnęła. Zanurzyła szmatę w zimnej wodzie i wycisnęła jej nadmiar. Wróciła do sypialni rodziców. Ten pan, który ją uratował, a potem chyba źle się poczuł leżał na łóżku ojca, ponieważ było największe. Jednak nawet ono było za krótkie. Dziewczynka położyła choremu zimny okład na czoło. Pamiętała, że mama zawsze tak robiła, kiedy ona, albo jej brat byli przykuci do łóżka. Ruda łasica leżała u wezgłowia i nie ruszała się stamtąd. Fjola trochę się jej bała, a z drugiej strony bardzo ją ciekawiła. Nigdy nie widziała oswojonej łasicy.
Nie wiedziała co jeszcze może zrobić, więc poszła do pomieszczenia, które było jednocześnie kuchnią i salonem. Dziś to ona miała zrobić skromną kolację. Będzie jeszcze skromniejsza, kiedy podzieli ją na więcej porcji niż zwykle. Zastanawiała się, czy mama nie będzie miała nic przeciwko dodatkowej osobie w domu. Nie lubiła, gdy ktoś obcy zrobił choćby krok poza próg jej mieszkania. Bardzo wielu rzeczy nie lubiła. Trzymała wszystkich krótko, nawet tatę. Fjola trochę żałowała, że w pierwszym odruchu zaproponowała temu dziwnemu mężczyźnie gościnę.
***

Ingvi wykorzystał wznoszące prądy powietrza i wkrótce znalazł się ponad Qiozim, jedną z najwyższych gór w Aiesiva Oun, na której zboczu leżała Świątynia. Sypiący śnieg utrudniał widoczność i uniemożliwiał dostrzeżenie szczegółów na skałach. Tuż pod szczytem Ingviemu udało się dojrzeć znajomy kształt.
-Witaj Wielki Smoku- powiedział Gardello, kiedy łapy smoka zapadły się w miękkim, białym puchu. Strażnik wyglądał na zadowolonego. Długie, srebrne włosy tworzące kryzę miał lekko nastroszone. Nogi konia były wyprostowane, a na grzbiecie połyskiwały świeże płatki.
-Chodź ze mną- powiedział do smoka, nim tamten zdążył o cokolwiek zapytać. Gardello przeszedł nieco wyżej i zniknął w skalnej szczelinie. Była tak wąska, że Ingvi mógł tam jedynie wsadzić głowę. Smok dmuchnął lekko, pod sklepieniem jaskini pojawił się niewielki, żółty płomień. Szczelina rozszeżała się tworząc coś na kształt jaskini. Miejsce to nie było zbyt obszerne, ale dawało schronienie przed zimnem i wiatrem. Wszędzie na ziemi, niemal jedne na drugich leżały górskie owce i barany. Miały ciepłą, jasnobrązową wełnę chroniącą nawet przed największym mrozem. Żyły w dużych stadach i kiedy zachodziła potrzeba kładły się bardzo blisko siebie, żeby nawzajem się ogrzać. Podczas huraganu musiały tam się schronić, aby przeżyć nawałnicę. Strażnik wskazał charcią głową jakiś punkt po lewej stronie. Ingvi dojrzał tam pośród owczej wełny kępę ciemnych, rozczochranych włosów i dwa grube kozaki.
-Serein!- wykrzyknął z ulgą. Bał się, że chłopcu mogło się coś stać. Maven obchodziła tylko próba. Przynajmniej takie sprawiała wrażenie.
-Cii! Pozwólmy mu odpocząć. -Gardello pokazał ruchem głowy, żeby wycofali się na zewnątrz. Błękitny smok cofnął głowę, aby Strażnik mógł wyjść.
-Domyślam się, że chłopiec nieprzypadkowo znalazł się w tym schronieniu- powiedział.
-Cóż... nie mogłem pozwolić, żeby taki obiecujący młodzieniec zginął podczas ostatniej Próby.- Gardello mrugnął w stronę smoka.
-No tak...-mruknął ironicznie Ingvi.
-To by była wielka strata dla Świątyni. Jako jej Strażnik nie mogłem na to pozwolić! Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.
-Oczywiście. Zaniedbałbyś swoje obowiązki.
Nie wyrzynali i obaj wybuchnęli głośnym śmiechem. Od mroźnego powietrza, które nagle dostało się do jego płuc, Ingvi kichnął. Gardello na chwilę utonął w czarnym dymie. Silne wiatry na tej wysokości szybko się go pozbyły.
-Muszę cię wysłać na rekonesans po Wyspie- stwierdził.-Bo inaczej przeziębisz się na dobre. Maven nie powinna trzymać cię przez cały czas na tym mrozie.
-Ona już dawno zapomniała jak to jest czuć chłód. Dziękuję za radę. Ale najpierw muszę zabrać Sereina na dół. Czy młody dotarł na szczyt?
-Nie, ale go zaakceptowałem. Możesz tak powiedzieć: Strażnik wyraził przychylność. Kapłani nie muszą wiedzieć, że nie uczynił tego na szczycie jak to zazwyczaj bywa.
-Więc jednak Próba nie została do końca wypełniona.
-Została. Jej główną częścią jest spotkanie ze mną, żebym mógł ostatecznie zatwierdzić kandydata. Uczyniłem to, więc Próba została wypełniona. Z pozytywnym wynikiem.
Ingvi wyszczerzył zęby w uśmiechu.
***

Zbliżało się południe, Sinnar tętnił dziennym życiem w świetle rażącego,jeszcze nisko położonego słońca, a także tym ukrytym, w ciemnych piwnicach i zaułkach, do których zwykli ludzie bali się wchodzić. Kilka dachówek zleciało z dachu budynku na obrzeżach miasta, omal nie trafiając w jednego z trzech przechodzących mężczyzn. Spojrzał ze zdumieniem w górę, ale trzy Duchy były dla niego niewidzialne.
-Co u diabła?!-warknął Den.
-Ja się nie dziwię, że nawet dachówki chcą cię walnąć -powiedział zgryźliwie Krano.
Den już miał się na niego rzucić, kiedy szef odwrócił się i zmierzył go niepodobnymi do ludzkich, żółtymi oczyma. Odziany był cały w czerń, a twarz była prawie cała zasłonięta długim szalem.
-Przepraszam szefie! -wykrzyknęli jednocześnie i szybkim krokiem podążyli dalej.
Tymczasem na dachu biała tygrysica powoli i z gracją złożyła swoje wielkie skrzydła.
-Uważaj, jak lądujesz.-powiedział Ragasch z wyrzutem.- Omal nie zabiłaś tamtego człowieka.
Demer prychnęła, a potem pociągnęła nosem, w tej części miasta okropnie pachniało. Ten zapach nie pasował do jej elegancji.
- Wyjaśnicie mi dlaczego zjawiliście się tutaj? Radzę sobie całkiem nieźle. Wasza interwencja w Sinnarze nie jest potrzebna.- odezwała się Remis. Jej ciemne, bordowe łuski zrobiły się czerwone w jasnym, południowym świetle. Była nieco senna, najchętniej zdrzemnęłaby się na jakimś nagrzanym, kamiennym murku. Niestety wizyta dwóch Strażników z Wyspy Świątyń zaburzyła jej typowy dzień.
-Rozdzieliliśmy się i patrolujemy cały Jader. Chcieliśmy się dowiedzieć, czy nie zauważyłaś ostatnio niczego niepokojącego w swoim rewirze.
-Hm, nie. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby nas obchodzić. Chociaż...
-Coś się stało?
-Kilka dni temu, w nocy wyczułam ogromną moc. Była tak wielka, że nawet nie mogłam się zbliżyć do jej źródła. Jakby to była Ilnira lub Alnira, ale przecież to niemożliwe, żeby któraś z nich mogła się tutaj pojawić!

Ragasch i Demer drgnęli i popatrzyli na siebie.
-Prawda?- spytała zdezorientowana jaszczurka.
-Wszystko jest możliwe- stwierdziła Demer.
-Też tak myślę.- Ragasch zaczął iść wzdłuż dachu.- Zaprowadź nas w miejsce, skąd dobiegała ta moc.
-Byłam tam następnego dnia i niczego nie zauważyłam.- Remis nie spodobał się ten ton. Dlaczego wtykali nos w sprawy jej rewiru?
-Może coś ci umknęło? Bez urazy, ale jesteś na niższym szczeblu niż my. Ja i Demer mamy więcej magii i więcej potrafimy. Poza tym w obecnej sytuacji musimy wszystko dokładnie sprawdzić.
-Jakiej sytuacji?
-Podejrzewam, że Galvior się budzi.
-Żartujesz chyba! Jest o wiele za wcześnie, niemożliwe, żeby on mógł się teraz obudzić, prawda?

Ragasch nie odpowiedział. Zdumiona Remis aż przystanęła.
-Sam nigdy by tego nie zrobił. Ktoś mu pomaga i musimy dowiedzieć się kim jest i gdzie przebywa. W Sinnarze bardzo łatwo się ukryć.- szepnęła Demer.
-To prawda- przyznała ponuro Remis.- W tamtej okolicy niedawno przebywał mag. Był z nim gavi pod postacią łasicy, ale nie chciała zamienić ze mną ani słowa.
-Wiem, spotkaliśmy ich po drodze. Mamy kolejny powód, aby coś podejrzewać.
-Tamte kamienice są świeżo odnowione i ostatnio mieszkają w nich bogaci kupcy, którzy żyją z lewego handlu. Żaden z nich nie mógł usłyszeć o Galworze, a co dopiero zaplanować próbę przebudzenia go.
-Mimo wszystko musimy sprawdzić to miejsce.

***

Przy drewnianym, prostokątnym stole siedziało czworo ludzi. W milczeniu jedli skromną kolację. Młodzieniec o półdługich blond włosach wyróżniał się w tym towarzystwie. Jego czarna szata sięgająca do kostek była czystsza i bez wątpienia uszyta z o wiele lepszego materiału niż brudne i połatane ubrania pozostałych. Kobieta, która siedziała naprzeciw niego na szczęście była już spokojna. Wcześniej jej krzyk słyszano chyba w całym ceglanym domu. Kiedy usłyszała od dzieci o niespodziewanym gościu wpadła w gniew, zdaniem Kela, zbyt wielki. Uspokoiła się dopiero, kiedy obiecał, że prześpi się na podłodze w kuchni i opuści ich jak tylko wzejdzie słońce. Musiała kiedyś uchodzić za piękność, ale troski pokryły zmarszczkami jej twarz, a ciężka praca zniszczyła skórę dłoni. Nadal jednak poruszała się z gracją i jadła w sposób, jakiego nie powstydziłaby się nawet szlachcianka. Przy jednym z dłuższych boków stołu siedziała dwójka jej dzieci. Nie odzywały się, nic dziwnego po tej awanturze. Dziewczynka, którą uratował przed zbójami i która go tu przyprowadziła, a potem zajmowała się nim, teraz unikała nawet kontaktu wzrokowego. Jej starszego brata widział jedynie w przelocie jak po powrocie przemknął korytarzem do dziecięcego pokoju. Wyszedł stamtąd dopiero na posiłek. Magowi wydało się to podejrzane. Normalne dziecko byłoby ciekawe tajemniczego gościa. Dziewczynka przed powrotem matki zasypywała go pytaniami, głównie o Deele. Oczywiście nie powiedział jej wszystkiego, ponieważ pamiętał jak ludzie w tych stronach, zwłaszcza mniej wykształceni, traktują magię.
Nie. Nie mógł się przemóc. Odsunął talerz i wstał.
-Przepraszam, chyba jeszcze nie wyzdrowiałem.
-Rozumiem. Może powinien pan więcej odpocząć?- troska kobiety zdumiała Kela. Odnosiła się do niego zupełnie inaczej niż kilka godzin temu. -Galex, Fjola podzielcie się między sobą.
Wychodząc kątem oka Kel zauważył, że chłopiec dał siostrze o wiele większą porcję niż sobie. Już miał wrócić do łóżka, kiedy poczuł dziwną aurę od strony drugiego pokoju. Niemal machinalnie zrobił kilka kroków i otworzył drzwi. W pokoju stały dwa małe łóżka i wielka szafa, która nawet w połowie nie była zapełniona. Na stoliku leżało kilka podniszczonych książek. Magia? Skąd magia mogłaby znaleźć się w tym domu i to w dodatku w sypialni dzieci? Czuł jednak wyraźnie źródło jakiejś mocy z wnętrza szafy. Od razu otworzył właściwą szufladę. Pod kilkoma rzeczami leżał pergaminowy zwój. Podejrzane, tej rodziny na pewno nie było stać na ten materiał. Kel upewnił się całkowicie, kiedy odkrył na granatowej pieczęci runiczne pismo używane jedynie przez magów, jednak słów nie rozumiał, były w języku, z którym nigdy nie miał styczności. Chyba nie potrafiłby nawet ich wymówić. Nagle usłyszał cichy szmer. W drzwiach stał wysoki chłopiec o ciemnych włosach opadających na oczy.
-Niech pan to odłoży- szepnął.
-Dlaczego? Skąd masz ten zwój?
-Znalazłem go w lesie.- powiedział chłopiec. Zdecydowanym ruchem zabrał Kelowi pergamin i schował go z powrotem pod swoje ubrania.- Nikt nie powinien go widzieć. Najlepiej, żeby pan o nim zapomniał.- mówiąc to miał puste, zmatowiałe oczy. Mag zrozumiał, że chłopiec w tym momencie nie jest sobą. Na wszelki wypadek wycofał się.
Kiedy tylko drzwi się zamknęły, Galex upadł na kolana. Znowu miał zanik pamięci. Przysiągłby, że jeszcze przed sekundą siedział przy stole, więc jak znalazł się w swoim pokoju? Pospiesznie otworzył szufladę i popatrzył na zwój. Myśl, że leży tam bezpiecznie jakoś dziwnie go uspokajała.


DerraS 15/12/2008 21:17:38 [Powrót] Komentuj



Hej u mnie news. Jak będziesz miała czas (buhahaha) to wpadnij ^^
ELViSS 13/01/2009 16:15:24
| brak www IP: 83.20.235.137

Hrh, też postanowiłam zaszaleć i dodać nową notkę. Zapraszam:)
Loretta 10/01/2009 10:02:10
| brak www IP: 85.221.201.52

Uch, już wiem czego mi brakowało. Twojego opowiadania ;] Porzuciłam bloga, a na pewno nie będę pamiętać, żeby zaglądać, bo trochę tych zajęć jest, więc czy mogłabyś mi wysyłaś wiadomość na gadu czy maila o newsie? Moje gadu to 4010224
Z góry dziękuję :)
Liza 5/01/2009 20:23:26
| brak www IP: 91.123.161.35

Jeżeli powrócisz, chętnie tutaj się pojawię...
Ergh 2/01/2009 20:57:55
| brak www IP: 80.48.192.170

WESOŁYCH ŚWIĄT !
zakręcona 22/12/2008 13:20:02
| brak www IP: 79.163.226.213

Ach, w końcu znalazłam czas, by przeczytać... I kurczę, znów czuję niedosyt. Jednak tym razem nie będę nalegać na jak najszybszy ciąg dalszy, bo znam ból, kiedy weny i czasu brak...
Dobrze, że - ku mojej uciesze - rozpisałaś notkę o postaciach, które najbardziej mnie interesują:) Nie zawiodłaś mnie. Zresztą... Ty nigdy mnie jeszcze nie zawiodłaś w swojej twórczości:D
A, i na koniec: Wesołych Świąt!
Loretta 22/12/2008 11:29:30
| brak www IP: 85.221.201.52

O! A to mnie zainteresowałaś z tym Kelem... Niom, to czekam teraz na rozkręcanie się wątków ^^
I jesteś na studiach? Ło matko, ja pierwszej liceum nie potrafię znaleźć czasu... No, pomijając to, że oczywiście zamiast się uczyć, to siedzę na gg xD.
"Nie dziw się, kiedy chwalę twoje opowiadanie, bo czytałam o wiele gorsze." E, no cóż, w sumie to ja też czytałam takowe xD (nie żebym się tu jakoś wywyższała, po prostu poziom co niektórych blogowych opowiadań jest, e... grubo poniżej przeciętniej).

Pozdrawiam!
Lena Nika 17/12/2008 18:57:30
| brak www IP: 77.254.52.238

Kolejny świetny rozdział! Gratulacje pomysłów i (na zapas) Wesołych Świąt.
Silwerado 17/12/2008 17:42:19
| http://ksiega.blog4u.pl IP: zalogowany

Ach, jednak brakuje coś temu Kelowi... Tak wycofał się, nie sprawdzając dokładnie, co to za pergamin... No nic, na ten temat się już wypowiadałam. Tym niemniej, wątek z nim, Fjolą i całym Sinnarem jest zdecydowanie moim ulubionym.
Ciekawa jestem, co "wyjdzie" z Sereina. Narazie taka nie do końca ukształtowana postać, według mnie. Ale cóż, zobaczymy...
No cóż, nie będę się rozpisywać. Echh, podziwiam cię, że znajdujesz czas na pisanie, mimo nawału nauki... W której ty jesteś klasie, tak w ogóle?

Pozdrawiam!
Lena Nika 16/12/2008 17:18:09
| brak www IP: 87.205.162.137