Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 3

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 3

Uff, udało się... Pisanie od razu całego rozdziału jest jednak męczące. Ale myślę, że jest całkiem dobry:). Enjoy it!
Zrezygnowałam z dodawania słownika na końcu. Będzie jeden, w menu.







Ingvi z dużą prędkością zbliżył się do Czarnego Wulkanu, zatoczył nad nim koło i wylądował łagodnym ślizgiem. Od jego ciężaru pokruszyły się skały. Maven sprawnie zeskoczyła z jego grzbietu. Byli przed jedyną bramą w metalowym płocie, który otaczał krater. Wzdłuż niego szły w ich kierunku dwie postacie. Jedna niższa, druga wyższa, ubrana z przepychem w jaskrawe odcienie czerwieni, pomarańczy i żółci, miejscami szaty połyskiwały satynową czernią. Nie było wątpliwości, że to Mistrz Ognia. Młodzieniec idący obok niego musiał być jego synem.
-Witaj Callas Maven i ty także Wielki Smoku. Niestety nie będziesz mógł wejść do naszej Świątyni. Mój syn dotrzyma ci towarzystwa- powiedziała większa postać, gdy już się zbliżyli i potargała brązowe włosy mniejszej.
-W porządku, nie gniewam się- odpowiedział Ingvi.
-Callas byłbym wdzięczny, gdybyś założyła rękawiczki. Rozumiesz, względy bezpieczeństwa. Nie chcemy przecież żadnych wypadków.
Maven bez słowa wyjęła rękawiczki z torby, którą miała u pasa i założyła je. Sięgały jej aż do łokci i prawie całkiem zasłoniły czarne tatuaże. Brama otwarła się bez najlżejszego skrzypnięcia. Serein i Maven minęli się w niej. Niby nic nadzwyczajnego, ale Ingvi zauważył przepływ mocy między nimi. Dziwne...
Będziemy w kontakcie, prawda?
Myślę, że to nie będzie potrzebne. Pilnuj chłopaka.
Dasz sobie radę?
Byłam tu już kiedyś, wiem jak się zachowywać, żeby do niczego nie doszło. Ale dziękuję za troskę.
Proszę bardzo. Czuję, że oni także zadbali o bezpieczeństwo.
Widzisz? Nie ma się czym martwić

Smok został sam z chłopakiem, a Maven z Mistrzem oddalili się w kierunku głównego budynku Świątyni Ognia.
-Ehm… Nashi So-Ingvi- powiedział Serein tak, jak go poinstruowano. Odruchowo zrobił krok do tyłu. Smok nie był tak ogromny jak w opowieściach, ale i tak robił wrażenie. W dodatku miał na ciele wiele groźnie wyglądających kolców. Ogon stanowił około połowy długości ciała, a pazury były tak długie jak słupy czarnego ogrodzenia.
-Nie bój się mały, jem tylko ryby. I nie musisz mówić tak oficjalnie.
Sereina zatkało. Głos rozległ się bezpośrednio w jego umyśle, ale bez wątpienia należał do smoka. Tamten pochylił głowę, by lepiej mu się przyjrzeć i wtedy chłopak odczuł ulgę. Wielkie pomarańczowe oko przyglądało mu się łagodnie, a z samego stworzenia bił niczym niezmącony spokój.
-Jesteś Serein, prawda? Nasz nowy kandydat?- głos rozległ się po raz drugi.
-Myślę, że tak…
-Masz rację, mały. Maven jeszcze nie wyraziła zgody.
Ingvi podniósł głowę i wyprostował szyję. Wyglądał jeszcze bardziej dostojnie. Serein czuł, że trzeba jakoś zacząć rozmowę.
-Ehm… Ojcu jest bardzo przykro z powodu tego incydentu.
-O, co ci chodzi, mały?
-No… Musisz zostać poza płotem i…- zaczął chłopak.
-Ach, o to chodzi… Nie bój się, nie gniewam się. Miło z twojej strony, że zechciałeś ze mną zostać.
-Tak… -Serein poczuł się zmieszany. Wcale nie chciał siedzieć tu z Wielkim Smokiem. Ojciec po prostu mu kazał i nie przyjmował sprzeciwu.
Ingvi nie zwracał na niego uwagi. Położył się i leniwie obserwował ruch we wnętrzu krateru. Na najbliższych metalowych płytach niektórzy Gassi przystawali, żeby przyjrzeć się smokowi, po czym wracali do swych obowiązków.
-Przyjemnie tu u was… niezwykła organizacja… -mruknął Ingvi.
-O tak.- Serein oparł łokcie na ogrodzeniu. Trudno, nie będzie przecież musiał siedzieć tu wiecznie. W głębi ducha podziwiał smoka.
-Twój ojciec musi wzbudzać wielki posłuch.
To pytanie zaskoczyło chłopaka. Musiał się na chwilę zastanowić.
-Czy ja wiem… Ludzie go szanują, to chyba wszystko. Jest najstarszy i najpotężniejszy wśród nas. Ma więcej dzieci niż inni mistrzowie.
-Hm? Masz liczne rodzeństwo?
-Można tak powiedzieć. Słyszałem, że Gassi mają zwykle jedno lub dwoje dzieci. Nas jest trójka.
-Tak? To ciekawe… Opowiedz mi o was.
-No, niech będzie –zgodził się Serein.- Najstarszy jest Uvagr, został skalnym Gassi jakieś trzysta lat temu. Elabe od trzech lat szkoli się tutaj i jest następczynią ojca. Ja jestem trzeci, najmłodszy.
-Hm? Mam rozumieć, że między tobą, a twoją siostrą są cztery lata różnicy?
-Tak. To coś dziwnego?
-Nie, skądże…- uciął smok. Potem położył łeb na przedniej łapie i zamknął oczy jakby układał się do snu. Serein zastanawiał się czy udaje. Już drugi raz tego dnia ktoś go zbywał. Miał wrażenie, że coś jest z nim nie tak, ale nikt nie chce powiedzieć mu, co. Postanowił, że kiedyś odkryje ten sekret. Obserwował przez jakiś czas ruch na dole, aż w końcu zasnął oparty o metalowy płot.
***

Tymczasem Maven i Mistrz Ognia skierowali się jedną z głównych dróg-platform w stronę środkowego budynku. Ubrana na biało, jasnowłosa dziewczyna wyróżniała się w otoczeniu ogniowych Gassi. Każdy, kto ich spotkał po drodze, kłaniał się im. Główny budynek otaczał szeroki plac, na którym bawiło się kilkoro dzieci. Na każdej z ośmiu bocznych ścian były drzwi prowadzące do różnych pomieszczeń. Mistrz wszedł przez jedne z nich, a za nim Maven. Znaleźli się w małym pokoju. Umeblowanie składało się jedynie ze stołu i trzech krzeseł. Wszystko było zrobione z tego samego czarnego metalu.
-Proszę usiąść, Callas- powiedział Mistrz.
-Dziękuję- odpowiedziała Maven i usiadła. Krzesło nie należało do najwygodniejszych.- Porozmawiajmy o Sereinie. Nie jestem całkiem do niego przekonana.
-Eh… Wiesz, kim jest jego matka. Poznaliśmy ją razem. Podczas naszej ostatniej wyprawy.
-Laira, którą spotkaliśmy w tej małej, nic nieznaczącej mieścinie?- zdziwiła się Maven.
-Tak. –Mistrz Ognia wyglądał na zmieszanego.- Nie miałem wtedy na głowie tylu spraw…
-Poczekaj, nie czas na wspomnienia. Chcesz powiedzieć, że jego matka jest zwykłym człowiekiem? Dziećmi Acheji są tylko Uvagr i Elabe? To by tłumaczyło tak niewielką różnicę wieku między Serwinem a jego siostrą (dzieci Gassi rodzą się zwykle co kilkaset lat.)- Maven zmarszczyła brwi.
-Tak…, Ale Serein nie wie o tym. Laira tak chciała. On nie może próbować jej szukać. Dlatego chciałbym, żeby jak najszybciej opuścił tę Świątynię. Jeśli tu zostanie, prędzej czy później dowie się prawdy.
-Nadal nie rozumiem dlaczego zwracasz się do mnie. Jest tyle innych Świątyń…- zaczęła jasnooka.
-Kvan Callas, myślę, że byłabyś dla niego najlepszym nauczycielem. Zapomniałaś, że kandydaci sami wybierają swój żywioł.
-Nadal wydaje mi się to dziwne. Rzadko się zdarza, żeby ktoś pochodzący ze Świątyni Ognia chciał zostać lodowym Gassi. Paru nawet straciło życie. Te żywioły są swoimi kompletnymi przeciwieństwami i gdy ich moce się zetkną…
-Za kogo mnie uważasz, znam teorię.- oburzył się Mistrz.
-Przepraszam Rikard.
-Serein w połowie pochodzi z tej Świątyni, połowie jest zwykłym człowiekiem. Ma duże szanse. Maven, proszę cię jako towarzyszkę wypraw, przyjmij go. To dla mnie jedyna szansa.
-Dobrze, wezmę go na próbę. Ale jeśli nie spełni moich oczekiwań, wróci tutaj.
-Dziękuję Callas. Nawet nie wiesz jak bardzo jestem wdzięczny.
Długo jeszcze omawiali szczegóły zanim wyszli. Kiedy znaleźli się przy ogrodzeniu, znaleźli Sereina i Ingviego pogrążonych we śnie. Wkrótce piętnastolatek pobiegł pożegnać się z siostrą i kilkoma przyjaciółmi, a Maven próbowała dobudzić Ingviego. Nie było to łatwe, bo na ciepłej ziemi smok spał o wiele mocniej niż zwykle. Ale kiedy Serein wrócił, Ingvi już stał z Maven na grzbiecie. Pomogła mu wspiąć się na smoka i usiąść za sobą. Miejsca, gdzie nie byłoby wystających kolców nie było zbyt dużo. Ingvi rozłożył skrzydła, które natychmiast zalśniły, a potem stały się prawie niewidoczne. Jednym skokiem znalazł się w powietrzu.
-Powodzenia, synu!! Odwiedź nas, kiedy tylko będziesz w stanie!!- krzyknął za nimi Mistrz. Serein chciał odpowiedzieć, ale byli już zbyt daleko. Od pędu powietrza zaparło mu dech w piersi, kiedy Ingvi leciał w dół tuż nad zboczem, żeby nabrać rozpędu. Zbliżali się do wielkiego płaskowyżu- labiryntu wąwozów, szczelin i przepaści. W tamtym miejscu, na skalnych występach, mieszkały złote gryfy.


DerraS 13/02/2008 18:18:34 [Powrót] Komentuj



Suuuuper! Już nie moge się doczekać kolejnej części. Hmm... troche tam tajemniczo :P
Uriko 14/02/2008 17:26:53
| brak www IP: 83.142.122.149