Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 7

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 7

Sorki, że tak długo nie było nowego rozdziału... myślę, że w poprzedniej notce już się natłumaczyłam.

Niebezpieczeństwo zostało nazwane...
Uwaga: lubię często przenosić akcję z miejsca na miejsce:).

Nowy szablon prawie gotowy i jak wszystko dobrze pójdzie, jutro go zobaczycie^^

Ale głowy za to nie dam:P

Edit: Szablon gotowy:) Piszcie jak się podoba.
(tylko te durne suwaki nie chcą być kolorowe...)








Sinnar. Wielkie miasto, w którym z łatwością można się ukryć. Władze nie miały nad nim żadnej kontroli. Mieszkańca nie obchodziło, czym się zajmują się inni. Pozostali odpłacali mu się tym samym. To było jedno z nielicznych miejsc, gdzie domy były zbudowane z kamienia. I przede wszystkim jedyne miejsce tamtego poranka, gdzie na terenie zabudowanym można było zobaczyć maga.
Szedł po nie oświetlonej części zaśnieżonej ulicy, z twarzą zakrytą kapturem. Ciemnozielony płaszcz zrobiony z koła nie wyróżniał się niczym szczególnym. Jednak aury jego właściciela nie dawało się przegapić. Z tego powodu co chwilę któryś przechodzień oglądał się za nim. Zwykli ludzie nie mieli magicznych mocy, ale w pobliżu tak skoncentrowanej energii odczuwali pewien niepokój, chociaż zwykle nie wiedzieli, co jest jego przyczyną. Część z nich kojarzyło ten fakt z tajemniczym mężczyzną, którego przed chwilą minęli. Jednak niepisane zasady Sinnaru nakazywały natychmiast zapomnieć o dziwnym osobniku.
Mag nie zwracał uwagi na spojrzenia. Szedł raźno, szybkim, lekkim krokiem. Od czasu do czasu spod kaptura dobiegało wesołe pogwizdywanie. Nie zastanawiał się na skrzyżowaniach, bywał w tym mieście wystarczająco często. W przeciwieństwie do nowo przybyłych, którzy gubili się w plątaninie brukowanych ulic. Sinnar zbudowane było bez żadnej koncepcji, co zwiększało szanse zniknięcia w nim bez śladu. Dlatego było domem dla wielu drobnych złodziei, oszustów, dłużników, uciekinierów i wygnańców. W Sinnarze trzeba było być kimś, kogo normalni ludzie się obawiają. Na przykład magiem. Wesołej postaci wyróżniającej się wśród ponurego tłumu, nikt nie miał zamiaru niepokoić. Oprychy podświadomie przeczuwały, że temu człowiekowi lepiej nie wchodzić w drogę. I mieli rację.
Ten człowiek miał na imię Kel i zmierzał właśnie do swojego pracodawcy. Nie miał pojęcia, dlaczego Urmnar ukrywa się w tym plugawym miejscu. Wiedział za to, że daje mu zawsze przyzwoitą sumę na prowadzenie badań i na utrzymanie. A to był wystarczający powód, aby przez jakiś czas z nim współpracować.
Magom w tamtych czasach trudno było zapracować na życie. W powszechnym mniemaniu magia była tematem tabu, a magowie tymi, którzy sprzeciwiają się odwiecznym zasadom. Korzystanie z ich usług równało się z wykluczeniem z danej społeczności. Był to wynik ogólnego niezrozumienia. Kel osobiście uważał siebie za naukowca i dobroczyńcę ludzkości. Bolał nad tym, jak bardzo inni się mylą. Już dawno odkrył, że Jader był tak nasycony nadnaturalną mocą, że prawa magii stały się prawami rządzącymi całym światem. Zrozumienie ich pozwoliłoby wykorzystać je w praktyce. Pozwoliłoby lepiej, dostatniej żyć, a zawiść i wojny zniknęłyby na zawsze. Tak uważał
Urmnar go rozumiał.
Kel zatrzymał się przed niepozornymi drzwiami jednej z wielu identycznych kamienic. Kołatka miała kształt gargulca, ale już dawno zardzewiała i pokruszyła się od mrozu. Mag zastukał trzy razy, a po chwili przerwy jeszcze cztery razy. Rdzawy odłamek potoczył się po bruku. Pomyślał, że mógłby naprawić kołatkę, ale wokół niego było zbyt wiele osób, które z pewnością nie powinny tego widzieć.
Otworzył mu staruszek o obwisłej, pomarszczonej skórze noszący coś, co kiedyś musiało być ubraniem, ale teraz było pozszywanymi nieudolnie łatami.
-Ach, witam szanownego Pana. Zapewne przybył Pan do właściciela. Już prowadzę.
-Ivarze, co ci się stało?! Wyglądasz gorzej niż zwykle. Czyżby mój eliksir się skończył?- powiedział z troską mag.
-Istotnie. Ośmielam się mieć nadzieję, że Pan nie zapomniał o biedym słudze…
-Jakże mógłbym zapomnieć? Widać w niskich temperaturach eliksir krócej działa.- dłoń Kela zniknęła pod płaszczem i po chwili wyłoniła się stamtąd niewielka butelka z pomarańczową cieczą.
-Proszę. Następnym razem postaram się zrobić więcej.
-Ach, dziękuję, bardzo Pan łaskaw. Z całego serca dziękuję. Niech Duchy mają Pana w opiece. Właściciel siedzi od rana w swoim gabinecie. Prawdę mówiąc nie ruszał się stamtąd przez całą noc.
-Dziękuję Ivarze.
-Zawsze do usług szanowny Panie.- Ivar ukłonił się tak nisko jak tylko pozwalały mu na to jego stare kości.
Kel wszedł na najwyższe piętro kamienicy i otworzył czarne drzwi. W pokoju, w którym się znalazł panował półmrok. Okna zasłonięte były grubą tkaniną. Przy wszystkich ścianach stały sięgające do sufitu regały pełne ksiąg i starych pergaminów. Jedynym źródłem światła była woskowa lampa stojąca na biurku, przy którym ktoś siedział.
-Wróciłem szefie
Nikt nie odpowiedział. Słychać było jedynie skrobanie gęsiego pióra.
-Ekhem… szefie!!
Postać drgnęła i podniosła głowę. Światło lampy ukazało długie, siwe włosy i bladą cerę Urmnara. Miał on na sobie granatową szatę bez ozdób.
-Kel!! Co za niespodzianka! Witaj. Spodziewałem się ciebie za tydzień.
-Nie znalazłem tej księgi, o którą prosiłeś, więc wróciłem wcześniej.
-Szkoda… bardzo by mi się przydała… Możesz się rozgościć.
Mag zdjął płaszcz. Pod spodem miał krótką, jasnozieloną pelerynę ze złotym herbem przedstawiającym dwa motyle i czarną szatę wyszywaną w misterny, biały wzór. Jego blond włosy lekko falowały, a w błękitnych oczach widać było wesołe iskierki.
-Zima w tym roku trwa wyjątkowo długo- zagaił.
-Mhm…
-Widzę, że ciebie to nie dziwi- Kel bezskutecznie szukał kawałka wolnej przestrzeni pośród stosów ksiąg i rękopisów, żeby powiesić płaszcz.
-Zaraz wracam.
Drzwi zamknęły się i po chwili rozległy się lekkie kroki Kela schodzącego na niższe piętro.
-Jak mam się dziwić, skoro sam spowodowałem tę anomalię- mruknął Urmnar i pochylił się nad biurkiem.- Żadna Callas nie stanie mi na drodze do zemsty.- Skończył pisać i odłożył pióro.- Tak, przygotowania zostały prawie ukończone. Poradzę sobie bez Pieśni Alniry… – jego wzrok mimowolnie powędrował na północ.- Banda naiwnych idealistów! Jeszcze pożałujecie dnia, w którym zostałem wygnany!! A potem was zniszczę!! Myśleliście, że powstrzymacie mnie odebraniem mocy?! Nic z tego… Kiedy obudzę Galviora, nastanie wasz koniec!! - zaśmiał się złośliwie po czym wstał i zaczął przechadzać się wzdłuż regałów szukając czegoś.
***

-Na twoim miejscu przygładziłabym włosy.- powiedziała Maven z sarkazmem.- Sterczą ci na wszystkie strony.
Serein nerwowo próbował doprowadzić się do porządku. Kiedy leciał na smoku pęd powietrza rozwiał mu włosy, które teraz za nic nie chciały wrócić do poprzedniego stanu. Ingvi prychnął i chłopca otoczył czarny dym.
-Czy to był śmiech?
Smok prychnął po raz drugi.
-Poczekaj, pomogę ci.- Ingvi zionął na Sereina czarnym płomieniem.
-Co robisz?! Chcesz mnie przysmażyć?!
-Widzę, że jesteście w całkiem swobodnych stosunkach- powiedziała zimno Maven.- Oceń najpierw sytuację, zanim zaczniesz panikować chłopcze. Ogień Ingviego ma też inne właściwości poza ogrzewaniem.
Ręce Sereina powędrowały w górę. Rzeczywiście, jego włosy znów były ułożone i tylko trochę ciepłe. Czyżby w ten sam sposób smok uleczył jego rany? Ale jakiej mocy trzeba, żeby to potrafić? Wyglądało prawie jak cofanie czasu, anulowanie wybranych zdarzeń. W tym momencie zauważył srebrny kielich, który trzymała Callas.
-Co to jest?
Maven skrzywiła się. Serein zrozumiał, że znów odezwał się zbyt bezpośrednio.
-Przepraszam.
-W porządku, przyjmuję. Przygotowałam ten napój dla ciebie, chłopcze. Sprawi, że staniesz się odporny na niskie temperatury i będziesz mógł zamieszkać we Świątyni, a nie na jej dziedzińcu.
Chłopiec zeskoczył z Ingviego, a Maven podała mu kielich. Napój był cierpki, ale zdołał wypić trochę. Potem Serein poczuł się jakby połknął garść cienkich szpilek. Okropne kłucie rozprzestrzeniało się szybko od żołądka aż po czubki palców. Nie zdążył krzyknąć. Stracił przytomność i upadł na śnieg. Ingvi spojrzał z wyrzutem na dziewczynę.

Co z nim zrobiłaś?!
Nie domyślasz się?
Myślałem, że przedtem mu powiesz.
Raczej nie. Lepiej dla niego, jeśli nie będzie wiedział.
Ale nie sądzisz, że to ważne? Gdyby wiedział, mógłby bardziej uważać.
My przy nim będziemy. To wystarczy. Wiedza wzbudziłaby w nim tylko niepotrzebny niepokój. Powinien skupić się na Próbach, jeśli chce zostać Gassi.
Nadal nie jestem pewien, czy dobrze zrobiliśmy.
My?! To był wyłącznie mój pomysł i to ja go zrealizowałam. W razie czego to ja wszystko mu wytłumaczę. Nie ma w tym żadnego twojego wkładu.
Hm. Dziękuję. Jednak troszczysz się o mnie…
Przestań! Mamy ważniejsze sprawy. Spotkałam się z Ragaschem. Twierdzi, że Miril znajduje się w pobliżu Tagoonderu.
Co?! To znaczy, że…
Tak. Urmnar się jeszcze nie poddał. Obawiam się, że chce użyć Galviora.
Nie… on chyba nie jest świadomy konsekwencji!
Niestety na to wygląda. Strażnicy właśnie wyruszyli, żeby przeszukać Jader. Może uda im się ustalić gdzie Umnar przebywa… Muszę teraz zabrać młodego do jego komnaty, a potem mamy specjalne posiedzenie Rady.
Rozumiem. Porozmawiamy później.
Obiecaj mi, że nie będziesz się zamartwiał.
Dobrze, obiecuję. Troszczysz się o mnie, nie zaprzeczaj. Nie jesteś taka niedostępna jak chciałabyś być. Pogódź się z tym.
Zamknij się. Ty i moja rodzina jesteście jedynymi istotami, które mnie obchodzą.
Hm, jesteś pewna?
……
Zerwałaś połączenie?
……
Ech… trudno.

Callas zniknęła we wnętrzu Świątyni Lodu razem z dwoma innymi Gassi, którzy nieśli Sereina. Ingvi westchnął, po czym wystartował. Dzisiaj już chyba nie uda się złapać Maven. Zresztą pewnie i tak by nie chciała rozmawiać. Po chwili smok zniknął na tle czystego, błękitnego nieba.


DerraS 12/04/2008 17:58:02 [Powrót] Komentuj



Masz swietnego bloga ta musyka i tlo wogole to wszystko sprawia taki nastroj zachcecajacy. naprawde super. Wpadnij na mojego bloga i skometuj.
kingga 22/04/2008 20:39:53
| brak www IP: 83.2.79.226

Przeczytałam twój komentarz i z zapałem chciałam zobaczyć twój nowy szablon. Czy ty w końcu przestaniesz mnie zachwycać? *rozmarzona* Kazdy kolejny szablon jest lepszy niż poprzedni )o ile to w ogóle możliwe)
Rozdział? Przeczytam wieczorem ;)
Sathia 14/04/2008 14:40:41
| brak www IP: 217.98.75.58