Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 14

/.Kontakt.\

GG: 10514320

/.Poprzednie rozdziały.\
Prolog
I
II

Rozdział pierwszy
I
II

Rozdział drugi
I
II

Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty
Rozdział piętnasty

/.Inne.\
Hiirci i Strażnicy
O powstaniu Jaderu
Słownik (do starej wersji)
Mapka Wyspy Świątyń

/.Księga Gości.\
Wpisz się, jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowych rozdziałach
Zobacz K.G.
Wpisz się
Wpisów: 11

/.Ulubieni.\








Dodaj opowieść do ulubionych



Szablon wykonała DerraS
Obrazki pochodzą z DeviantArt
Powered by blog4u



Rozdział 14

Uuu, wystawiłam Waszą cierpliwość na ciężką próbę... Mam coraz mniej czasu na pisanie i jeszcze mniej na dopracowywanie. Jak ten rozdział jest nieco gorszy od poprzednich, bardzo przepraszam. I tak uważam, że pisałam go chyba najdłużej ze wszystkich :P.






Lau, największy księżyc Jaderu, wyszedł zza chmur oświetlając noc swoim łagodnym, lekko żółtawym światłem. Około północy wzeszedł czerwony Paelm, dwa razy mniejszy od swojego towarzysza. Pojawiał się na niebie bardzo rzadko i zwrócił uwagę Kela, chociaż tamten czuł, że zaraz wpadnie w depresję.
-Ej!! Kel! Jest jasno! Możesz odesłać te insekty!- Deele krzyknęła mu prosto do ucha. Mag nie zareagował. Z uwagą wpatrywał się w niebo.
-Kel!!
-...Co? Mówiłaś coś?
-Co jest takiego ciekawego w tych gwiazdach?! Zupełnie straciłeś kontakt z rzeczywistością. Mówiłam, że możesz już schować motyle.
-Po co?- łasica westchnęła.
-Ach, masz rację, jest jasno.”Amare”.
Złote motyle posłusznie zawróciły. Ich blask prześlizgiwał się po dokładnie ociosanych kamieniach traktu. Zniknęły pod ciemnozielonym płaszczem, gdzie weszły do sztyletu, który Kel nosił u pasa.
-Przepraszam, Deele. Dzisiejszy układ ciał niebieskich jest bardzo ciekawy. Lau i Paelm są razem na niebie, w dodatku w najbardziej niemożliwej koniunkturze. A jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę rozmieszczenie gwiazd czterech głównych konstelacji...- Kel przerwał i roześmiał się. Mina łasicy doskonale mówiła, że Duch nic nie rozumie z wywodów swojego pana. Wesołość trwała jednak krotko i po chwili mag znowu spuścił głowę, zasmucony.
-Czymś się martwisz, Kel?- spytała zatroskana Deele.
-Nie, nie. Jestem po prostu zmęczony.
-Może jednak się zatrzymamy? Chyba nie masz zamiaru iść przez całą noc?
-Eh, niech będzie. Poszukam odpowiedniego miejsca.
Kel zszedł z drogi i rozejrzał się. Kilka kroków dalej znalazł odpowiednie drzewo. Był to wielki, stary dąb. Mag zdjął okrycie i ułożył się wygodnie pomiędzy korzeniami. Łasica zwinęła się w kłębek na jego piersi, kiedy okrywał się płaszczem aż po czubek głowy. W nocnym mroku byli prawie niewidoczni. Płaszcz miał dodatkowo pewne właściwości zlewania się z otoczeniem.
***

Fjola była bardzo głodna. Galex oddał jej swoje śniadanie i teraz dziewczynka czuła się jeszcze gorzej. Miała świadomość, że brat jest jeszcze bardziej głodny od niej. Chodziła po trakcie przecinającym Habroll i żebrała, jak niemal wszystkie dzieci. Co chwila wdeptywała w jakieś śmieci, kiedyś nawet zraniła się o kawałek stłuczonej butelki. Stare, płócienne buty nie dawały stopom właściwej ochrony przed zimnem, co dopiero przed kawałkami szkła. Większość mieszkańców była biedna, a najbogatsi mieszkali tuż przy trakcie. Ich domy i niewielka kapliczka były jedynymi kamiennymi budynkami w wiosce. Resztę mieszkańcy zbudowali sami z suszonych na słońcu glinianych cegieł. Młodsze dzieci i starców wysyłano na drogę, czasem udawało im się uzyskać trochę pieniędzy lub jedzenia od przejezdnych. Jednak tego dnia trakt był przepełniony proszącymi. Być może pojedynczym osobom udałoby się coś uzyskać, ale w tej sytuacji podróżni opędzali się od żebraków niczym od natrętnych much.
Znowu zaburczało Fjoli w brzuchu. Akurat, kiedy starała się zapomnieć o jedzeniu. Z trudem jej się udawało. Mijała inne dzieci, równie wynędzniałe jak ona. Nie znała ich zbyt dobrze. Rzadko bawiła się z rówieśnikami, zwykle pomagała matce przy pracy, lub żebrała tak jak teraz. Fjola błąkała się po bruku nie myśląc o tym, dokąd idzie. Nie zauważyła, kiedy nogi same zaniosły ją na skraj wioski. Na chwilę przypomniała sobie, że zakazano jej wychodzić samej poza obręb domów. Ta słaba myśl została zagłuszona. Przeczuwała dokąd idzie ścieżką pośród opustoszałych poletek, znaną jedynie nielicznym. Nie chciała tam iść, ale głód i instynkt wzięły nad nią górę. Wręcz hamowały świadome myślenie. Bez większego zdziwienia stanęła przed płotem otaczającym sad jednego z bogatszych mieszkańców. Czuła, że robi coś złego. Mama zabraniała im kraść. Widok dorodnych jabłek sprawił, że zapomniała o reszcie świata. Najważniejsze stało się zaspokojenie straszliwego głodu. Udało jej się zerwać jeden, wiszący najniżej, dorodny owoc. Zajęta jedzeniem nie zauważyła, kiedy podeszło do niej trzech mężczyzn.
-Popatrz Den, jakaś dziewczynka chyba się zgubiła. Rodzice nie nauczyli cię, że nie wolno kraść?
Fjola odwróciła się gwałtownie. Przeraźliwie chudy człowieczek przykucnął, żeby jego piwne oczy bez wyrazu były na równi z jej oczami. Tak jak jego partner miał na tunice zapiętą, pomarańczową kamizelkę. Osiłek z kędzierzawymi włosami, krótką bródką i blizną, która zaczynała się obok lewego oka i znikała gdzieś pod wysokim kołnierzem, stał tuż obok. Trzeciego nie widziała, trzymał się z daleka, ukryty w cieniu drzew.
-Przestań się wydurniać, Krano!- warknął kędzierzawy. To musiał być Den. Mężczyzna, który przykucnął odwrócił wąską, niemalże trupią, twarz w jego stronę.
-Staram się być miły, prostaku. Sam nigdy nie podołałbyś zadaniu. Z twoimi manierami już dawno by cię schwytano -odpowiedział wyzywająco.
-Mów za siebie. Ciekawe czy umiałbyś utrzymać kilkulatka tymi cieniutkimi paluszkami.
-Spokój mi tu. Nie przyszliśmy tu, żebyście mieli się pokłócić- spokojny, ale stanowczy głos trzeciego sprawił, że obaj zamilkli.
-Tak jest, szefie!- odparł Den.- Czy ta mała się nadaje?
-Może być. Trochę za szybko wyrośnie, za parę lat nie zmieści się w szybie. Ale znajdzie się dla niej potem jakieś zajęcie.
Krano przytaknął, po czym spojrzał z powrotem na Fjolę.
-Słyszałaś? To jak, idziesz z nami po dobroci? Zapewnimy ci wszystko, co potrzebne do życia. Mamy dużo pysznego jedzenia- mówiąc to uśmiechnął się krzywo. Uśmiech ten sprawił, że dziewczynka wystraszyła się jeszcze bardziej i zrobiła kilka kroków do tyłu. Mama zabraniała jej zadawać się z obcymi. Na dodatek była całkiem sama, a ten wielki człowiek, który stał w lekkim rozkroku, wprawiał ją w przerażenie.
-Ha! Widzisz, wystraszyłeś ją! Chyba nie jesteś świadomy jak okropnie wyglądamy. Kiedy ostatnio zmieniałeś tunikę, co?- Den parsknął śmiechem.
-Jest z aksamitu... osobiście ją zwinałem- mruknął chudzielec. Stojący w cieniu mężczyzna odchrząknął.
-Tak, tak, wiem!- powiedział olbrzym przesadnie głośno zwracając się w jego stroną.- Odsuń się, Krano. Pozwól, że zrobię to po swojemu.
Den chwycił dziewczynkę za rękaw sukienki, Krano zaczął mówić coś oburzonym tonem, ale nie zwracała na niego uwagi. Próbowała się wyszarpnąć z tego żelaznego uścisku. Na szczęście jej sukienka była wielokrotnie naprawiana i nałożone byle jak szwy puściły. Fjola uznała, że to jej jedyna szansa i niewiele myśląc pobiegła co sił w nogach w stronę traktu, zostawiając zdumionych prześladowców z kawałkiem brudnobrązowego materiału.
***

Wraz z pierwszymi oznakami świtu na ulice Sinnaru wyległ różnobarwny tłum. Kurz unoszący się spod wielu stóp i kopyt, a także spod przejeżdżających co chwilę wozów i dorożek wkrótce zmienił te barwy w jednolitą szarość. Pod kamienicami kwitł nie zawsze uczciwy handel- służby porządkowe w mieście praktycznie nie istniały. Każdy rozkładał swój kram tam, gdzie chciał, nie musiał mieć na to żadnych zezwoleń. Ludzie, którzy posiadali lepsze warunki fizyczne lub wyższy status w niepisanej hierarchii mogli zająć lepsze miejsca i wyrzucić stamtąd innych. Jeśli nie miało się szczęścia można było stracić cały towar. W wąskich, ciemnych uliczkach zbierały się bandy rzezimieszków, aby omówić kolejną pracowitą noc.
Centrum Sinnaru zajmował rozległy pałac Lorda Hery, panującego w północnej części Asigvy. Jego włości nie miały zbyt wielkiej wartości, gdyż 2/3 z nich zajmowała wiecznie zmarznięta ziemia. Plotki głosiły, że Lord zezwalał na przestępczość w swojej stolicy, bo on sam korzystał na niej najwięcej.
Na lekko pochyłym, gładkim dachu głównego budynku spała wielka, bordowa jaszczurka o skórze jednolicie pokrytej drobnymi łuskami. Na głowie miała kostny róg, od którego biegł czarny, rombowy wzór aż do końca ogona. Remis mruknęła przez sen i obróciła się na plecy. Zsunęła się po gładkich, granatowych dachówkach, uderzyła o rynnę, po czym spadła na stertę śmieci, których olbrzymie ilości co noc produkowano w pałacu. Główny budynek miał 5 pięter i był najwyższą budowlą w mieście.
-Ouć!- jaszczurka wstała i zdmuchnęła z klinowatego pyska zgniłą skórkę od pomarańczy. Tylko Lord mógł sobie pozwolić na owoce sprowadzane z południa.
-Przeklęte snoby! Jakby nie mogli położyć zwykłych dachówek! Jak Strażnik ich miasta ma chodzić po czymś takim?- tak mamrocząc Remis przemknęła przez jeszcze pustawą ulicę, po drodze wślizgując się pod jeden z kupieckich wozów. Sprawnie wdrapała się na pobliską kamienicę, jej pazury z łatwością wchodziły w nawet najmniejszą szczelinę. Oh, jak dobrze jej się szło po normalnym dachu! Zaczęła poranny obchód miasta. Dzień zapowiadał się normalnie, to znaczy znowu będzie pełen lewych transakcji, kradzieży i potajemnych spisków. Czasami nawet zdarzało się morderstwo, ale zwykle każdy przestępca znał swoje miejsce i nie wchodził silniejszemu w drogę. W Sinnarze zwykli ludzie nie zatrzymywali się na stałe. Remis nie obchodziło czym się trudnią mieszkańcy jej terenów. Miała jedynie pilnować by nie zaburzali harmonii, którą Świątynie utrzymywały z wielkim trudem. Od wielu lat nie musiała interweniować. Toteż zdziwiła się, kiedy na jednej z głównych dróg ujrzała Ragasha i Demer.
***

Fjola biegła najszybciej jak mogła. Chwila zaskoczenia, która pozwoliła jej uciec minęła i teraz słyszała za sobą jak dwaj mężczyźni coraz bardziej się do niej zbliżają. Ich „szef” nie ruszył się z miejsca. Dziewczynka czuła, że zaczyna brakować jej sił. Było oczywiste, że napastnicy są szybsi i bardziej wytrzymali od niej. Rozpaczliwa próba ucieczki była bez sensu. Co mogą z nią zrobić, kiedy zostanie złapana?
Nagle potknęła się o coś i upadła. Kilka sekund później zobaczyła przed sobą stopy osiłka, słyszała też ciężkie sapanie chudzielca. To koniec, pomyślała. Serce biło jej jak szalone ze strachu i zmęczenia. Zamknęła oczy. Nie wiedziała czego się spodziewać. Czy teraz ją pobiją, czy od razu pochwycą i zaniosą z powrotem? Ta niepewność przedłużała się, Fjola bardzo by chciała, by cokolwiek miało się zdarzyć już nastąpiło. Ale nic się nie działo. Otaczała ją napięta cisza.
-Ej, ty! Nie widziałeś przypadkiem dziewczynki, mniej więcej tego wzrostu o blond włosach? Powinna przebiec tędy całkiem niedawno- rozpoznała głos Dena tuż nad swoją głową. Otworzyła oczy i zwróciła je w górę, ale zobaczyła tylko ciemność. Ktoś ją przykrył tak lekkim materiałem, że nawet tego nie poczuła.
-Nikogo nie widziałem, przed chwilą się obudziłem- ten melodyjny głos słyszała po raz pierwszy.
Kel ziewnął demonstracyjnie, podczas gdy dwóch rzezimieszków przyglądało mu się podejrzliwie.
-Krano, widzisz jak jest ubrany?-szepnął Den. Przyglądał się podejrzliwie jasnozielonej pelerynie i długiej, wyszywanej srebrną nicią tunice maga.
-Myślę, że to materiał najlepszej jakości. Chociaż szczerze mówiąc nigdy nie widziałem takiego stroju. Nawet młodzieńcy z pałacu nie ubierają się tak ekstrawagancko.
-Mniejsza z tym, kim on jest. Na kilometr czuć, że coś przed nami ukrywa.- warknął olbrzym.
-Oh, oszukiwanie nigdy nie wychodziło mi najlepiej- westchnął Kel.
Dwóch zbirów wzdrygnęło się. Byli pewni, że ten dziwak ich nie słyszy. Mag wsunął rękę pod pelerynę. Ukryta pod jego kamuflującym płaszczem Fjola poczuła jak coś miękkiego otarło się o jej policzek.
-Macie rację, widziałem dziewczynkę.-Kel postanowił być szczerym.- Ale nie pozwolę wam jej zabrać.
Den wybuchnął śmiechem.
-Ty! Co ty możesz mi zrobić?! Jesteś prawie tak chudy jak Krano! Zgniotę cię jedną ręką!-zaczął przybliżać się do maga z niebezpiecznym uśmiechem na szerokiej twarzy. Kel wyszeptał kilka słów i nagle rosły mężczyzna został rzucony na wielki dąb.
-Ty... nie wiem jak to zrobiłeś, ale zaraz pożałujesz!!!- Den zrobił się purpurowy z gniewu. Podniósł się i skoczył na Kela, ale znowu odbił się jakby tamtego otaczała niewidzialna bariera. Oczy Krano zrobiły się jeszcze większe niż zwykle.
-Den... może dajmy sobie spokój? On jest jakiś dziwny... chyba nie powinieneś go atakować...- ale jego partner zaślepiony gniewem już niczego nie słyszał. Sięgnął do schowka po wewnętrznej stronie kamizelki i wyjął stamtąd długi nóż. Kilka razy próbował sięgnąć Kela, za każdym razem bez skutku. Krano cofał się coraz bardziej. W pewnym momencie zahaczył nogą o skraj ciemnozielonej tkaniny i odsłonił dziewczynkę. Przez chwilę trwał bez ruchu patrząc na nią w zdumieniu.
-Den, zobacz co tu mamy!-przykucnął i chciał ją złapać, po czym odskoczył z piskiem. Ruda łasica wpiła się zębami w jego dłoń. Mag wykorzystał szansę i w mgnieniu oka znalazł się tuż przy osiłku. Kilka kropel krwi wylądowało tuż przy twarzy Fjoli. Dziewczynka zaczęła płakać. Wkrótce dwóch rzezimieszków biegło przez las, jeden trzymał się za rękę, drugi zasłaniał prawy policzek. Tymczasem Kel podszedł do dziewczynki.
-Nie bój się, już po wszystkim. Nie zrobiliśmy im większej krzywdy. Następnym razem zastanowią się dwa razy zanim zaczną porywać dzieci...-nagle zakręciło mu się w głowie. Miał niejasne wrażenie, że całkiem niedawno zdarzyło mu się coś podobnego.
-Kel? Wszystko w porządku?! Kel!!!



DerraS 5/11/2008 22:17:55 [Powrót] Komentuj



Wzięłam się za czytanie :D na razie siedzę w 8 rozdziale, ale, gdy nzajdę chwilkę przeczytam całość..
Bardzo podoba mi się klimat, w którym utrzymujesz całego bloga, smok jest cudowny :D a całość wciąga ^^
pozdrawiam i życzę weny :D
Jeśli chcesz możesz zarzeć do mnie :D
Naznaczony 1/02/2009 12:43:17
| brak www IP: 87.205.190.255

Witam panią! U mnie ukazała się kolejna notka. Jak chcesz to wpadnij.
Loretta 14/12/2008 11:46:52
| brak www IP: 85.221.201.52

Oczywiście, różne są gusta, i jak zerknałam na komentarze u ciebie, to niektórzy właśnie lubią czytać o tych strażnikach. Ja jednak wolę o ludziach, Gassich (strasznie mi ta nazwa zapadła w pamięć xD) i innych. Echh, i mam taką cichą (na pewno złudną) nadzieję, że Kel w przyszłości stanie się chociaż trochę bardziej zUy xD
No i właśnie, za tą różnorodność świata też miałam cię pochwalić, a mi z głowy wypadło. Bardzo cenię takie rozbudowane światy, a twój z pewnością do takich należy. Oby tak dalej ^^

Tak szczerze, to ja za Lilianną też nie przepadam. Ale jest mi potrzebna. W każdym razie w tym wieku, w jakim narazie jest, to już niedługo zejdzie na drugi plan.
Z mojego opowiadania to niektórzy niewiele rozumieją po przeczytaniu całości, a co dopiero jednej notki xD. Jak już przeczytasz kiedys całość, to proszę cię bardzo, powiedz mi szczerze, co o tym sądzisz. Ze szczególnym uwzględnieniem, czy to jest naprawdę tak nudne, że nie można na to patrzeć, czy jednak da się przebrnąć (choć i tak mnie zdziwiłaś pisząc, że podoba mi się mój styl pisania O.o)
Pozdrawiam!
Lena Nika 11/12/2008 10:00:26
| brak www IP: 87.205.194.94

Ach, piękna grafika... Od razu stwarza odpowiedni nastrój, a to w końcu też ważne.
Przeczytałam wszystkie czternaście rozdziałów i muszę przyznać, że zaiteresowała mnie twoja opowieść. Niektóre wątki bardziej, inne mniej, jednak podoba mi się już samo to, że jest ich tak wiele. Ogólna zasada jest taka, że mniej mnie interesowały te wątki ze zwierzętami-strażnikami. Ja jednak wolę (nie)normalnych, humanoidalnych bohaterów, a nie jakieś stworki (chociaż podoba mi się wzija pantery ze skrzydłami ^^). Chyba na razie moim ulubionych bohaterem jest Kel, nie wiem dlaczego, pewnie z uwagi na blond włosy xD. Bo charakter ma raczej nie w moim guście. Maven... Na początku mnie wkurzała i spodziewałam się kolejnej rozpieszczonej nastolaty o "niesamowitych" mocach i wysoko postawionym tatusiu, ale potem się wyrobiła. Szczególnie w jej kontaktach z Sereinem to widać, jest chłodna i niedostępna (czyt. już ją lubię ^^).
Co tam jeszcze... Ach, podoba mi się bardzo takie miejsce, jak Sinnar. Świetne miasto xD. Tak ogólnie nie pojmuję jeszcze do końca, o co chodzi z tym trójkątnym drzewkiem, ale to pewnie ma być tajemnica...
Jeszcze wspomnę o tym, że styl pisania masz dobry, chociaż jeszcze troche mu brakuje. Przy opisach robisz takie krótkie, urywane zdania, które ogólnie nie bardzo pasują do opisów.
Niom, to tyle narazie. Powiadom mnie o nowej notce, najlepiej na gg (mój numer: 577871)
Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
Lena Nika 10/12/2008 18:38:06
| brak www IP: 77.253.82.77

NEEEEEEEEEEEEEEEEEEEWS!
ELViSS 27/11/2008 16:27:51
| brak www IP: 83.20.218.36

No nota ?wietna tak jak ca?e opo, a ja chce ci? zaprosi? do mnie na www.opowiastka-o-th.blog4u.pl.
Nam nadzieje ?e wpadniesz
Ane13 16/11/2008 14:27:43
| brak www IP: 87.99.97.12

U mnie pojawiła się parodia tego, co miał być pierwszym rozdziałem opowieści... Jak chcesz to zajrzyj i sama stwierdź co ci to przypomina
Loretta 16/11/2008 10:34:23
| http://wisior-ostatnich-smokow.blog4u.pl IP: zalogowany

wow. normalnie mi szczena opdla jak przeczytalam!
boskie
maru 15/11/2008 21:31:37
| http://maru.wjo.pl IP: zalogowany

Nie jest, aż taki zły... Jest świetny!
Ja-pl 11/11/2008 18:19:58
| http://ksiega.blog4u.pl IP: zalogowany

Witaj! Właśnie skończyłam czytać całe twoje opowiadanie... I kuźwa jasna czuję cholerny niedosyt! Jak nadal będziesz dodawać rozdziały w tak długich odstępach zrobię ci krzywdę zobaczysz:D
Normalnie jestem pod wrażeniem! Rzadko kiedy udaje mi się dopaść równie wciągające opowiadanie. Póki co zaimponowały mi tylko dwie osoby... A teraz i ty:)

Ps. W adresie "www" podaję adres mojego nowego bloga, bo www.wisior-ostatnich-smokow.blog4u.pl na razie zawieszam... Info w nowej notce
Loretta 10/11/2008 22:38:01
| brak www IP: 85.221.202.144


Podstrona: *1* / 2